2012-08-30

Kryminał, który się czyta


Pisze Józef Jacek Rojek na stronie pisarze.pl: “Krzysztof Beśka zaczął swój życiorys literacki jako poeta, ale zapoznany został jako powieściopisarz, który umie tworzyć literackie fikcje z godnym pozazdroszczenia zadziornym piórem – jak to się powiada – i z nonszalanckim tupetem, i któremu nie obce są również polskie uwarunkowania kapitalistycznego dwudziestolecia, w jakim żyjemy, jak również rozliczenia z przeszłością. (...) organizującą strukturą powieści Trzeci brzeg Styksu Krzysztofa Beśki – owego mrocznego kryminału w scenerii dawnej Łodzi – jest woda. Woda jako taka i przynosząca korzyść, i woda jako mitologiczna rzeka Styks, gdzie wokół niej gromadzi autor Bumerangu wszystkie inne, pomniejsze motywy i sekwencje literackie, tematy i wątki, aby zbudować ostatecznie powieść retro-kryminalną. Powieść retro-kryminalną o posmaku thrillera – którą się naprawdę czyta! (...) Klasyczne wątki i chwyty literackie, nawet tląca się miłość, pod piórem Krzysztofa Beśki znajdują jak najbardziej konsekwentną konstrukcję dobrego retro-kryminału, gdzie podjęte tropy przez dwóch detektywów, prowadzą nie tylko   przez podejrzane szynki i ciemne zaułki miasta. Ale również tropy wiodą przez pałace przemysłowców i ich podziemia, zaś galeria łódzkich przedstawicieli władz miejskich, cyrkułów, mieszczan i mieszczek, Żydów i detektywów, jak i ubogich panienek z dobrego domu czy podejrzanych miejskich żulików, naprawdę stanowi galerię osób wyrazistych, opisane rysem psychologicznym, co przywołują na myśl Ziemię obiecaną Władysława Reymonta. Tyle że jest to „ziemia obiecana” Krzysztofa Beśki – podziemi i kanałów: mrocznych nurtów człowieczej psychiki, jakie się budzą w dobie „tamtego” kapitalizmu. Wszystko zaś podane jędrnym językiem, opisowym, jak przystało na naprawdę rasowy kryminał".

całość tutaj

2012-08-29

Ćwierć wieku temu

Równo 25 lat mija, odkąd spędzili nas na Leśną 1 w Olsztynie, zabierając ostatnie dni wakacji. Wszystko po to, by dzwonek w Ogólnokształcącym Liceum Wojskowym mógł 1 września zabrzmieć wyjątkowo donośnie i doniośle, a my mieliśmy stać w równych szeregach, bo świat patrzył. Udało się. Potem już było coraz gorzej, a świat miał nas w dupie. I tak powstała Fabryka frajerów, po latach uhonorowana w tym samym mieście najważniejszą nagrodą literacką regionu. Powieść jeszcze można kupić, na przykład tutaj

2012-08-20

Śladem retrozbrodni

O Trzecim brzegu Styksu wspomina Katarzyna Wajda w swoim artykule. Miło się znaleźć w dobrym towarzystwie. 
Całość  tutaj

2012-08-13

W Iławie. Kilka drobnych uwag


Kiedyś pisałem wiersze, od wierszy z reguły zaczyna się przygodę z literaturą, która, gdy ktoś ma sporo talentu i jeszcze więcej szczęścia, może z przygody zmienić się w zajęcie poważne, nadające sens życiu. Poważne i niepoważne jednocześnie, bo poważny zawód (czytaj: dochodowy) to jest fryzjerka albo glazurnik. Ale o tym właśnie marzyłem, wychylając się przez okno z widokiem na Mały Jeziorak, co zaowocowało wierszem, który później znalazł się w tomie Jeziorak. Niedojrzałe to jeszcze, sztubackie mocno, ale ważne, że pisane językiem dyskursywnym, bez rymów. No i stanowi ważny dokument. Taki byłem, tyle potrafiłem. Wciąż też ufam w sprzyjające wiatry i słowo, a i na ciepłe lądy przyjdzie czas. Mam nadzieję, że wcześniej niż na emeryturze. Przez to samo okno wyglądałem sobie kilka dni temu, 15 lat od napisania tamtego wiersza. Wiele się zmieniło. Bibliografia sporo dłuższa, tak podmiotowa, jak i przedmiotowa. A w głowie wciąż żywa jest nadzieja, że gdzieś tam, za przesmykiem, nad którym właśnie przerzucono nowy most, czeka coś dobrego. Mógłbym jeszcze napisać, że Iława pięknieje, że zbudowano wiele nowych, szerokich ulic (pewnie po to, by przez to miasto szybciej przejechać i nie oglądać się!), burząc przy tym zabytki i wycinając stare drzewa. Mógłbym napisać, że miejska biblioteka czeka, aż dostanę Nobla, bo wcześniej nie ma szans, żeby mnie, twórcę z Iławy, zaprosić na spotkanie z czytelnikami. Mógłbym jeszcze napisać wiele, ale po cholerę... I tak powstał rym.

2012-08-07

Nowa jakość powieści kryminalnej


Pisze Robert Fryga na lubimyczytac.pl: “Powoli zmieniam zdanie na temat powieści kryminalnych rodzimych autorów. Zupełnym przypadkiem trafiłem na mniej znanego (ale nie debiutującego) pisarza, prezentującego jednak poziom zdecydowanie wyższy od najpopularniejszych person polskiego światka literackiego. Krzysztof Beśka bazując na wyświechtanym schemacie starego gliny i młodego gliny stworzył nową jakość powieści kryminalnej z lokalnego podwórka. Nie dość, że świetnie się czyta, to jeszcze mimowolnie chce się więcej i więcej. (...) Chociaż Beśka korzysta z klasycznych wzorców kryminałów, to stawia na ich nowoczesne adaptowanie i opakowanie w wielkomiejski klimat współczesnej Warszawy. Tyle, że odrzuca źle rozumiany (a tak popularny wśród naszych pisarzy) lokalny patriotyzm i pisze o polskich miastach tak, jakby przedstawiał np. Nowy York. Na plus są również kreacje bohaterów. (...) Książki nie czyta się szybko i w jeden wieczór, ale to tylko dodaje uroku całości i jeszcze bardziej podkreśla kreację głównego bohatera. Żeby nie było zbyt mrocznie, książka obfituje w akcenty humorystyczne, co zdecydowanie uprzyjemnia i ubarwia lekturę. Jednak ze względu na lekko cyniczne obserwacje głównego bohatera nt. społeczeństwa, mamy do czynienia raczej z czarnym humorem. I bardzo dobrze, bo taki komediodramat raczej nie zyskałby uznania w moich oczach, a tak – zastosowane zabiegi pozwoliły oderwać się od głównego wątku fabuły, nie burząc jednocześnie całego nastroju. Autor Wieczornego seansu wysmażył kryminał pierwszorzędny. Powinien zadowolić tak niedzielnych czytelników, jak i weteranów powieści kryminalnych. Akcja zasuwa do przodu już od pierwszych stron i zwalnia dopiero na epilogu. Po skończonej lekturze mam wilczy apetyt na kolejną książkę Krzysztofa Beśki. Czuję, że będzie dobra”.
całość tutaj

2012-08-06

Bardziej przygoda niż kryminał

Pisze Bernadetta Darska: "Powieść kryminalna Krzysztofa Beśki to interesujący portret miasta skażonego występkiem i naznaczonego złem uderzającym w niewinnych. W Łodzi końca XIX wieku zostaje porwany chłopiec. Nikt nie może trafić na jego ślad, a kiedy znika kolejne dziecko, sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Choć mamy tu do czynienia ze śledztwem, trudno oprzeć się wrażeniu, że konwencja przyjęta przez autora bliższa jest powieści przygodowej niż detektywistycznej. Zwłaszcza finał tej historii pozwala tak sądzić. Oprócz próby wyjaśnienia tajemniczej sprawy, wzbogaconej dodatkowo zniknięciem pewnego mężczyzny, Beśka proponuje czytelnikom opis przedstawicieli różnych warstw społecznych i różnych narodowości. (...) Książkę otwiera i zamyka fragment umiejscowiony we współczesności. Tego typu klamra nie ma szczególnego uzasadnienia i wydaje się zbędna. Cóż zatem otrzymuje czytelnik? Interesujący portret miasta, dość powoli rozwijającą się akcję, bardziej przygodę niż kryminał. Stanisław Berg ma się pojawić w zapowiadanej drugiej części cyklu. Miejmy więc nadzieję, że wtedy jego działania okażą się równie ciekawe jak opisy miejsc, teraz proporcje te są za bardzo zaburzone".

całość tutaj

2012-08-03

Kryminalna ziemia obiecana


Pisze Rałał Śliwiak w recenzji na Wirtualnej Polsce: (…)”Beśka posługuje się bogatym językiem, obfitującym w metafory i opisy doznań zmysłowych, co pozwala czytelnikowi bezpośrednio poczuć klimat ukazywanych miejsc i sytuacji. Autor nie stroni też od dygresji, co nieco spowalnia akcję, ale pozytywnie wpływa na budowanie napięcia. Zapewne ze względu na brak doświadczenia na kryminalnej niwie, pisarz nie uniknąć też kilku potknięć. Jedno z poważniejszych to wysłanie – wychwalanego wcześniej za zawodowy profesjonalizm – detektywa na spotkanie z tajemniczym informatorem. Bohater udaje się na nie bez broni i nie zachowuje podstawowych zasad ostrożności. Wielkim atutem powieści Beśki jest za to sugestywny i przekonujący obraz Łodzi – bogata w szczegóły historyczno-obyczajowa mozaika żywego urbanistycznego molocha, który niczym Metropolis z filmu Fritza Langa zawładnął swoimi mieszkańcami. Opisy miasta atakują nasze zmysły jaskrawymi barwami i wyrazistymi zapachami, rozbrzmiewając odgłosami codziennego życia i różnymi językami. Dynamizm i plastyczność tej pisarskiej wizji przenoszą nas na czas lektury w czasie i przestrzeni, by potem na długo zagościć w myślach. Jako się wcześniej rzekło, opis miasta daleki jest jednak od sielanki. W jego tle pobrzmiewa, charakterystyczna dla twórczości Beśki, krytyka odhumanizowanego kapitalizmu, w którym człowiek staje się jedynie niewiele znaczącym trybem machiny do generowania zysków dla wielkich tego świata. Społeczna wrażliwość w kryminale retro? Jak się okazuje, pisarzowi udaje się ją zgrabnie wpisać w ramy formuły gatunku.”
Całość tutaj

2012-07-31

Czy Berg powróci?


Skończyłem, a to oznacza, że Stanisław Berg znów wpakuje się w kabałę...

Wizytę u zleceniodawcy, mimo iż z góry wiedział, że będzie co najmniej nieprzyjemna, Stanisław Berg postanowił odbyć jeszcze tego samego dnia. Wolał mieć to już za sobą. 
Widział w tym także sposób na otrząśnięcie się z marazmu i stanu odrętwienia, w którym tkwił od kilku dni. Katzenjammer był już odległym wspomnieniem, ale z psychiką było nie za dobrze. Sposobem na to było zajęcie czymś umysłu. Na przykład nową sprawą, choćby była błaha, a nawet głupia. 
Tak, to doskonały sposób: zająć się pracą! – pomyślał. Pod warunkiem wszak, że znów nie wpadnie mu w ręce jaki „Kuryer”, a w nim wieści z Warszawy.
Przez chwilę pomyślał jeszcze Berg o towarzyszu, z którym narzekał na świat cały. O Stanisławie Przybyszewskim. Miał nadzieję, że tamten bezpiecznie dotarł wczoraj do hotelu. Może już nawet wyjechał z Łodzi, wszak zmierzał w interesach do Krakowa. 
Ciekawe, czy jeszcze kiedyś przyjdzie nam się spotkać? – zastanawiał się.
Myśl ta pociągnęła za sobą następne, choćby te o talenta Berga. Nie pisywał on poematów ani powieści, nie grał na żadnym instrumencie ani nie śpiewał. Nie malował obrazów. Jedynym, co chyba potrafił i co sprawiło mu jako taką przyjemność, było podszywanie się od czasu do czasu pod kogoś innego – a to zawsze w szlachetnym celu. Nawet słabości miał pan Stach mało artystyczne. Wolał piwo niż mocne alkohole (kto wie, jak zakończyłby się eksperyment z absyntem gdyby nie pojawienie się przyjaciół), nawet palić nie potrafił…
Na placu przed dworcem fabrycznym złapał dorożkę i kazał zawieźć się pod podany mu przez Riepina adres.

2012-07-30

Według Białkowskiego

Tomasz Białkowski, laureat Wawrzynu 2011, autor kryminałów i mieszkaniec Olsztyna, na swoim blogu dotknął bolesnej prawdy o polskim rynku książki i roli mediów w jego kształtowaniu. Polecam lekturę wraz z komentarzami. I pożyczam sobie zdjęcie. Dodam jeszcze, że to ja jestem tym jedynym polskim autorem, o którym pisze Piotr Gociek w artykule w "Uważam Rze". Z jednej strony to miłe, z drugiej... Całkowicie zgadzam się z opinią Białkowskiego.

2012-07-25

U Zbrodnicznych siostrzyczek


Recenzja książki na portalu Zbrodnicze siostrzyczki: (...)”Na ogromny plus należy zapisać Beśce kreacje bohaterów – zwłaszcza dwóch detektywów prowadzących śledztwo (szczególnie Riepin jest tutaj świetnie naszkicowany i poprowadzony). Szkoda, że mocniej nie została wygrana tajemnica z dzieciństwa drugiego detektywa, ale liczę, że dowiemy się czegoś o tym z kolejnego tomu cyklu, czyli Pozdrowień z Londynu, który już powstaje. Żałuję też, że lepiej nie wyeksponowano postaci żydowskiego wynalazcy Kona – stylizowanego na Q z filmów o Jamesie Bondzie (arsenał różnorakiej broni i nowoczesne pojazdy). Chciałoby się poczytać więcej o jego wynalazkach, a tak musimy wierzyć na słowo, że jest genialny. Bardzo podobały mi się intertekstualne smaczki w powieści Beśki – obok często cytowanej (ze względu na mitologiczny kontekst zbrodni) Złotej gałęzi Frazera, pisarz sięgnął do Reymonta, Prusa, a także Bułhakowa, pisząc o „czternastym dniu miesiąca nissan” – zresztą akcja Trzeciego brzegu Styksu toczy się podobnie jak fabuła Mistrza i Małgorzaty w Wielkim Tygodniu. Trzeci brzeg Styksu to naprawdę świetna powieść kryminalna, bardzo wyróżniająca się na naszym rynku. Autor umie pisać i przedstawia czytelnikowi bardzo ciekawą i dobrze pomyślaną historię. Barwną ze względu na szerokie tło obyczajowe i trzymającą w napięciu dzięki doskonale poprowadzonej zagadce kryminalnej. Wątek mitologiczny tylko dodaje smaczku całości. Zdecydowanie jest to najbardziej udana próba kryminału retro, z jaką miałam ostatnio do czynienia i niecierpliwie czekam na drugą część!”

całość  tutaj


2012-07-23

Sentymentalna podróż

Pisze Grażyna Maria: (...) "Jest to dla mnie sentymentalna podróż po Warszawie lat 80-tych ze zbrodnią w tle. Urodziłam się w Warszawie i pamiętam te wszystkie miejsca, których w większości już nie ma. Dzięki tej książce spaceruje po dawnych uliczkach, zabytkach, przypominam sobie wspaniałe klimatyczne kina do których chodziłam – małe z klimatem sale, gdzie było wtedy cudownie obejrzeć film – nawet ludzie byli inni, bo przychodzili na film, było cicho, był nastrój. Zanim jednak zaczniemy rozkoszować się klimatem lat 80. musimy zaznajomić się ze zbrodniami wieku nam współczesnego. (...) Beśka bawi się z nami, jak przystało na klasycznego twórcę kryminału. Do końca więc nie wiemy, co kryje się za zbrodnią, co jest jej przyczyną i czy finał rzeczywiście zakończy mroczny ciąg zdarzeń.  Gdy sięgam po kryminał – liczę na rozrywkę, ciekawą fabułę, szybą akcje. Fascynujących bohaterów, niezwykłe zwroty, nagłe olśnienie... W tej książce wszystko to znalazłam. Pomyślałam, że chętnie przeczytam następne książki tego autora. Polecam."
Całość tutaj

2012-07-20

Mroczna i szalona


Pisze Bibliotekarka: "(…) Wysmakowana okładka doskonale oddaje atmosferę książki – trochę przykrytą patyną czasu, trochę jakby ze starego kadru, a jednocześnie mroczną i szaloną. Bo taka właśnie jest powieść Beśki – dystyngowana i szalona jednocześnie. A przy tym wielowątkowa, rozpisana na wiele głosów i przygód, bogata w postacie i intrygujące szczególiki. (…) Jeśli miałabym szukać dla tej powieści tradycji, z której by wyrastała, odwołałabym się zwłaszcza do powieści przygodowej w stylu Eugeniusza Sue, legendy Vidocqa (już tej przefiltrowanej przez znakomity film z Depardieu w roli głównej) oraz klasycznego Holmesa. Co oczywiście nie wyczerpuje możliwych interpretacji tej książki. Bez względu na to, którą z nich wybierze czytelnik, nie zawiedzie się. Trzeci brzeg Styksu to bowiem świetny kryminał i powieść historyczno-obyczajowa w jednym." Całość tutaj

2012-07-19

Miasto schodzi do podziemia

Kilka zdań na temat Trzeciego brzegu Styksu napisał na stronie net.kultura Rafał Klan. Można je przeczytać tutaj

2012-07-18

Obyczajowo-społeczno-historyczna

Na stronie pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego znalazłem również parę miłych zdań na temat drugiego kryminału: "Lekturę Trzeciego brzegu Styksu rozpoczęłam w samolocie lecąc na urlop i dawno lot nie minął mi tak szybko, nawet śmiało mogę stwierdzić, że za szybko. Akcja wciągnęła mnie od pierwszej strony i nie puściła :), aż do końca. Trzeci brzeg Styksu to pasjonujący kryminał retro + świetna książka obyczajowo-społeczno-historyczna rozgrywające się w Łodzi końca XIX wieku. (...) Wszystkie szczegóły i opisy ukazujące nam tło historyczne, obyczaje, ubrania, budownictwo, problemy, radości mieszkańców Łodzi z końca XIX w., autor przedstawia w fantastyczny sposób. Widać że zadał sobie bardzo dużo trudu, żeby te szczegóły odnależć, wyciągnąć na światło dzienne XXI w. Na pewno musiał myszkować po wielu książkach historycznych dot. Łodzi i okolic, oglądać dawne zdjęcia, rozmawiać z pasjonatami łódzkiej historii oraz historii przemysłu włókienniczego. (...) Zagłębiając się w kolejne strony książki będziecie mieli okazję poznać niesamowite miasto, jakim była fabrykancka Łódź, kalejdoskop najróżniejszych ludzkich postaci, które to miasto tworzyły, oraz dwójkę detektywów, którzy niestrudzenie prowadzą śledztwo zgodnie ze wszystkimi klasycznymi jego kanonami.  Poza tym przeogromne bogactwo różnorodnych postaci – zarówno jeżeli chodzi o ich pochodzenie, charakter, wykonywane profesje jak i wiele innych aspektów. Beśka udowodnił, że tworząc tak barwną galerię bohaterów nie trzeba robić tego „po łebkach”, tworząc płytkie postacie, jak to się niestety wielu autorom zdarza. Wręcz przeciwnie, Beśka stworzył rzeszę pełnokrwistych, fascynujących postaci. I chwała mu za to. Ogromny plusem jest także fakt, że mnogość wątków, które śledzimy jest bardzo klarownie przedstawiona, nic się nie myli w trakcie lektury, wszystkie wątki, problemy są doprowadzone konsekwentnie do końca, nic autor nie pozostawia tylko naszym domysłom (...)"

2012-07-17

Aż chce się zamieszkać!


Recenzja na stronie pasje fascynacje mola książkowego. "(…) Warszawie Beśki absolutnie nic nie można zarzucić. Wieczorny seans to prawdziwy, miejski kryminał, do jakiego w ciągu ostatnich lat przyzwyczaiło nas wielu polskich autorów. Ten typ kryminału staje się coraz modniejszy. Szczerze, to marzy mi się kryminał z akcją rozgrywająca się na wsi, albo w bardzo małym miasteczku, ale takim naprawdę małym. Jednym w/w działalność literacka wyszła lepiej, inni o dalszych próbach raczej powinni zapomnieć. Krzysztofowi Beśce wyszło zdecydowanie dobrze. (...) Mamy tutaj dobrze skonstruowaną kryminalną intrygę, odpowiednio dawkowane napięcie i sporo obserwacji natury obyczajowo-społecznej + opisy współczesnej Warszawy ze wszystkimi jej plusami i minusami, które to o dziwo (dla mnie łodzianki) równoważą się. Beśka tak przedstawia Warszawę, że aż chce się zamieszkać w tym mieście:). Mamy także sporo czarnego, zabarwionego gorzką ironią humoru, co akurat przypadło mi bardzo do gustu. Wieczorny seans trzyma w napięciu, intryga jest nieźle skonstruowana, postacie bardzo wyraziste, morderca sprytny... Polecam."

całość tutaj

2012-07-16

Mieszanka wybuchowa

Pisze Bartosz Szczyżański: "Połączenie historycznej scenografii, mrocznego kryminału i greckiej mitologii wydaje się mieszanką wybuchową. Krzysztof Beśka w swojej najnowszej powieści udowadnia, że wynikiem eksplozji takich materiałów może być naprawdę udana powieść (...) O sile kryminału najczęściej decyduje fabuła – skomplikowana intryga to klucz do sukcesu. W Trzecim brzegu Styksu oprócz uprowadzeń pojawią się także wątki katastrof budowlanych, wysychających studni, zaginięcia ziemianina i tajemnice z przeszłości. Wydaje się, że to zdecydowanie za dużo różnych historii, aby je zręcznie połączyć w jednej, niezbyt obszernej książce – Beśka udowadnia jednak, iż jest to możliwe. (...) Trzeci brzeg Styksu to ciekawy kryminał, którego największymi zaletami są interesująca, poplątana fabuła i mroczny, oryginalny klimat. Dla każdego, kto szuka spotkania z intrygą w historycznym przebraniu, będzie to idealny wybór."

2012-06-29

"Dziennik Łódzki"

Miała być oczywiście Alex Cava, ale tak to jest, jak się rozmawia przez tefefon. No i dziadek mój urodził się w Julianowie, nie w Andrzejowie, to już ja pokręciłem, a rodzina z Łodzi zareagowała.


2012-06-28

Konkurs z mitologią

Na portalu Zbrodnicze siostrzyczki kolejny konkurs z Trzecim brzegiem Styksu. Tym razem jednak pytanie jest trudne. Nawet ja nie znam na nie odpowiedzi, przyznaję się bez bicia.
Szczegóły na:
http://www.zbrodniczesiostrzyczki.pl/aktualnoci/277-konkurs-z-mitologi.html

2012-06-25

Konkurs ze Styksem

Na Portalu Kryminalnym można wygrać Trzeci brzeg Styksu. Pytanie jest tylko jedno, niezbyt trudne, a na odpowiedzi organizatorzy zabawy czekają do 4 lipca. 
Szczegóły tutaj:
http://www.portalkryminalny.pl/content/view/3975/87/

2012-06-24

W TVP Warszawa

Dlaczego kina, kim jest komisarz Podbiał, czy Warszawa to dobre miejsce akcji powieści kryminalnej. O tym opowiem, stojąc na tle starych warszawskich kin lub budynków, które wybudowano w ich miejscu. Dziś, w niedzielę o godzinie 18.30 albo po 21.30 (jeszcze nie wiadomo), w TVP Warszawa.

2012-06-21

Pozdrowienia z Londynu

Cyzeluję, powoli dochodzę do półmetka.

Stanisława Berga obudziły jakieś hałasy: stukanie, trzaskanie drzwiami i podniesione głosy domowników. Z początku nie wiedział, gdzie jest. Ten stan trwał kilka dobrych chwil: obce łóżko, nieznane meble (Riepin niedawno całkiem kupił nowe, za namową pani Jaraczewskiej i przy poparciu pani Ostrowskiej). 
Potem przypomniał sobie kilka ostatnich godzin z życia, od spotkania Stanisława Przybyszewskiego, wizytę w restauracji w Parku Helenów, następnie libację w cukierni Konrada, gdzie znaleźli go przyjaciele, po rozmowę w gabinecie Riepina.
Berg podniósł się na łokciu i dalej nasłuchiwał. Hałasy nieco już jednak przycichły. Spojrzał na zegarek. Dochodziła dziewiąta. Po takiej nocy można było się spodziewać, że będzie miał katzenjammer, ale nawet nie bolała go głowa. Czuł się wypoczęty i wyspany. Do tego żołądek nie dokuczał mu, a domagał się pożywienia.
Wstał z łóżka i zaczął się ubierać. Po chwili stwierdził z przerażeniem i zawstydzeniem, że stan jego garderoby pozostawia wiele do życzenia: pantalony były pokryte grudkami błota, podobnie jak buty, granatowa żeglarka wymięta, biała koszula zaś poszarzała, a nawet tu i ówdzie nosząca znak karminowej szminki do ust.

2012-06-20

Siedlisko zła


pisze ederlezi: "(...) Kryminał jako taki przyzwoicie broni się. Przez całą historię trudno domyślić się jednoznacznego zakończenia, które, co za tym idzie, jest dość zaskakujące, ale i logicznie proste. Właściwie nie to zafascynowało mnie w tej powieści tak naprawdę. Według mnie jest to powieści z sentymentem. Sięga on lat 80-tych. Tym sposobem wraz z dramatyczną fabułą czytelnik odbywa spacer po dawnych warszawskich kinach, po których zostały tylko wspomnienia. „Skarpa”, „Relax”,” Moskwa” – cóż o tych miejscach może wiedzieć młode pokolenie wychowywane na coli i popcornie w multipleksie? Autor oprowadza także po takich zaułkach Warszawy, w których mimo otaczającej wokół agresji nowoczesności nic się od lat nie zmieniło. Ci, którzy pamiętają stolicę lat 80-tych i znają Warszawę dzisiejszą, potwierdzili mi, że rzeczywiście są jeszcze takie miejsca…  Tymczasem współczesność jest opisana przez autora jako siedlisko rozlewającego się w każdej dziedzinie zła. Nie znajdziemy w tej powieści zachwytu nad nowoczesną postkomunistyczną Polską. Wręcz przeciwnie, w każdej z ośmiu części autor na każdym kroku krytycznie odnosi się do świata blichtru, nowomowy, nowobogactwa i to na każdej płaszczyźnie. Znajdziemy tu kąśliwe opisy życia celebrytów. Pisarz ironicznie przedstawia sposób dochodzenia do pieniędzy ludzi z kręgów zbliżonych do finansjery (...)". 

Całość na:
http://www.frenzybook.blogspot.com/2012/06/wieczorny-seans-krzysztof-beska.html

2012-06-18

Precyzyjną kreską


Pisze Daniel Koziarski: (...) U Beśki mamy Łódź w ostatniej dekadzie XIX wieku, z bardzo sprawnie odmalowanym tyglem narodowościowo-społecznym. Szybko uwidacznia się, że autor bardzo starannie przygotował się do tej powieści, dbając o wiarygodność przedstawionych realiów; obrazy w książce malowane są staranną, precyzyjną kreską, z dużą dbałością o detale, a nie na zasadzie ogólnikowych machnięć piórem czerpiącym wiedzę z bryków czy wikipedii. Jak to zwykle bywa w kryminałach retro, miasto staje się osobnym bohaterem powieści i to niezależnie od tego, czy wypycha się przed nawias czy posłusznie przyjmuje rolę tła. Na szczęście tutaj zachowano stosowny umiar - czytelnik nie staje się ofiarą autorskiej erudycji i nigdy nie traci z oczu właściwej intrygi. Książka jest również napisana bardzo przekonująco z punktu widzenia językowego i konstrukcji fabuły - Beśka w przemyślany sposób prowadzi narrację, dba o jakość dialogów, dobrze wyprowadza kolejne wątki i nie gubi logicznej perspektywy nawet wtedy, kiedy funduje nam swoistą terapię szokową. Trzeci brzeg Styksu jest bardzo interesujący pod względem zawartości jako kryminał, gdyż autor zdecydowanie wychodzi poza liniowość fabuły na rzecz bogactwa wątków. (...)

całość na:
http://daniel-koziarski.bloog.pl/id,331170516,title,Trzeci-brzeg-Styksu-Krzysztofa-Beski,index.html

2012-06-14

W "Rzeczpospolitej"

O Wieczornym seansie na stronach rp.pl. 
"Prezes dużej korporacji zostaje zastrzelony w czasie spotkania z pracownikami. Zabójca strzelił z tego samego okna, z którego w 1981 roku Chris Niedenthal zrobił swoje słynne zdjęcie "Czas Apokalipsy". Śledztwo prowadzi Konstanty Podbiał, pomaga mu młodszy aspirant Tymon Nowak. Kryminalna historia jest połączona z wnikliwą obserwacją Warszawy i jej mieszkańców. Poznajemy świat biznesu, bezwzględnie obchodzący się z wypalonymi pracownikami, gościmy na planie serialu i przysłuchujemy się o czym rozmawiają w czasie przerwy na papierosa, imprezujemy w hotelu Sobieskim, odwiedzamy squat..."

Można też, i to tylko dzisiaj, wygrać książki. Szczegóły tutaj:
http://www.rp.pl/artykul/515799,890858-Wieczorny-seans---KONKURS.html

2012-06-13

"Lampa" nr 5-6/2012

Recenzja dotyczy Wieczornego seansu, a skan okładki, wydawca i miejsce wydania – Trzeciego brzegu Styksu. Ktoś się po prostu pomylił w redakcji "Lampy", ale dzięki temu mam promocję obu tytułów!

2012-06-12

"Przegląd" nr 24/2012

Było miło, ale zawsze musi być łyżka dziegciu w beczce miodu. No to jest, ale łyżka... gówna. Zwykle nie komentuję recenzji, ale w tym wypadku nie mogę się powstrzymać. Nie dość, że w paru zdaniach zostały potraktowane obie książki, to jeszcze jak. To nic innego jak ostrzeżenie, żeby się przed nimi trzymać z daleka. Krytyka ma swoje prawa, ale w tym wypadku zostały one przekroczone. Porażająca ignorancją i niedouczona autorka notki, bo recenzją tego nazwać nie można, zatrzymała się widać na poziomie komiksu i ma umysł meszki. 

2012-06-11

Łódź końca XIX stulecia


Pisze Katarzyna Krzan: "(...) Krzysztof Beśka odziera miasto Łódź z wystawnej fasady (symbolizują to choćby budowane w pośpiechu zapadające się kamienice) i pokazuje to, co pod spodem, niewidoczne dla zagonionych przechodniów. To tutaj fanaberia jednego z łódzkich „baronów” doprowadziła do jednej z najdziwniejszych zbrodni w historii miasta. Autorowi udało się uchwycić okres schyłku, a zarazem niezwykle ważnych przemian obyczajowo-społecznych w kraju od stulecia pozbawionego własnej państwowości. Oto zubożała szlachta, jeszcze do niedawna klasa próżniacza, zmuszona jest do opuszczania swoich majątków i szukania pracy w mieście. Pisali o tym pisarze okresu pozytywizmu. (...) Bo przecież nie wystarczy umieścić akcję kryminału sto lat temu, należy jeszcze wykonać tytaniczną pracę biblioteczną, przedrzeć się przez dziesiątki pożółkłych gazet, przesiąknąć stylem i językiem epoki, odróżniać kibitki od dorożek, a tużurek od kamizelki. A wszystko po to, by nadać powieści realizmu na wzór Prusa, Reymonta i Orzeszkowej. Myślę, że Krzysztofowi Beśce udało się oddać klimat dawnej Łodzi, stworzył postacie zapadające w pamięć i dobrze rokujące na przyszłość. Szczególnie detektyw Stanisław Berg zasługuje na uznanie ze względu na swoje niezwykłe jak na swoje czasy umiejętności… Wszystko jest tu przemyślane i na swoim miejscu, czyta się znakomicie. (...)"

Całość na:
http://www.strefaautora.pl/1060,lodz-konca-xix-stulecia.html
http://www.granice.pl/recenzja,trzeci-brzeg-styksu,5325

2012-06-08

Konkurs z Beśką

... tak to się oficjalnie nazywa. Wystarczy wejść na stronę
http://www.portalkryminalny.pl/content/view/3942/87/
i odpowiedzieć na jedno łatwe pytanie. Czeka 10 egzemplarzy Wieczornego seansu.

2012-06-05

Portal Kryminalny

Pisze Ewa Wrona w recenzji Łódzkie retro: "Krzysztof Beśka na marginesie swojej powieści porusza problem, który – mimo dystansu czasowego – jest wciąż aktualny: dyskryminacji. Polacy nie lubią Rosjan, Rosjanie nie lubią Polaków, nikt nie lubi Żydów. Tymczasem wśród każdej narodowości są przecież dobrzy i źli ludzie i nie pochodzenie o tym decyduje. Dlatego głównymi pozytywnymi postaciami Trzeciego brzegu Styksu autor uczynił Jewgienija Aleksandrowicza Riepina (Rosjanina), Stanisława Raczyńskiego (Polaka) i Izaaka Kona (Żyda). Warto też podkreślić precyzję, z jaką Beśka maluje obraz dziewiętnastowiecznej Łodzi. Oczywiście nie brak tu tego, czego się spodziewamy, czyli dymiących kominów fabryk i zatłoczonej Piotrkowskiej; ale jest także mała cukiernia czy przytulne mieszkanie – wszystko to drobiazgowo opisane. W tym tkwi przecież urok powieści retro: przenoszą nas w czasy, których sami nie doświadczyliśmy. Jednak, o czym trzeba pamiętać, intryga kryminalna nie schodzi z pierwszego planu. Od powieści Reymonta Trzeci brzeg Styksu odróżnia się właściwie dwiema sprawami: mniejszym epickim rozmachem i obecnością wątków kryminalnych. Obie są oczywiście warunkowane wybranym przez autora gatunkiem. I tu powraca temat poruszony przeze mnie na początku: otóż wydawca nazywa tę powieść thrillerem, ja natomiast skłoniłabym się bardziej ku kryminałowi. (...)"


Całość na:
http://www.portalkryminalny.pl/content/view/3935/35/