2012-05-23

Z wielką precyzją i dbałością o szczegóły


Pisze Stayrude: "Trzeci brzeg Styksu Krzysztofa Beśki to pozycja, obok której miłośnicy kryminałów i thrillerów nie powinni przejść obojętnie. Właściwie klasyczna w swojej konstrukcji ma czytelnikowi wiele do zaoferowania. Ciekawie skonstruowana, wielowątkowa fabuła, gdzie porwania dzieci i połączona z nimi fascynacja mitologią łączą się w spójną całość oraz akcja książki, która nie pędzi z zawrotną prędkością, lecz powoli rozwija się, by pod koniec wybuchnąć w prawdziwie niespodziewany sposób – stanowią niezaprzeczalny atut tej książki. Kolejnym nie do podważenia jest umiejscowienie akcji Trzeciego brzegu…. Beśka z wielką precyzją i dbałością o szczegóły barwnie odmalował XIX-wieczną Łódź, ze wszystkimi jej ówczesnymi odgłosami, zapachami i fabrykami, które w stanowiły główny element krajobrazu tego miasta. Autor zbudował bliski rzeczywistości obraz Łodzi, miasta gdzie obok siebie żyją cztery odrębne kultury, wielkie majątki powstają z dnia na dzień i w takim samym tempie upadają. Łodzi pełnej hochsztaplerów, dorobkiewiczów, wybudowanych z przepychem pałaców, fabryk z czerwonej cegły i zła, które czai się niemal na każdym rogu. Jedyne czego mi zabrakło, to nieco bardziej rozbudowane postacie. Żadna z nich nie była na tyle charakterystyczna, żeby mogła zapaść w pamięć lub wywołać jakieś uczucia. Mimo to Trzeci brzeg Styksu to książka, która dała mi wszystko to, czego się po niej spodziewałam. Interesującą fabułę, akcję oraz opis miasta, w którym mieszkam. Polecam!"
Całość na:
http://dozaczytania.blogspot.com/2012/05/krzysztof-beska-trzeci-brzeg-styksu.html

2012-05-22

Dziękuję...


... w imieniu Wydawcy i swoim, tym wszystkim, którzy wpadli wczoraj do Empiku na promocję Wieczornego seansu, mimo obezwładniającego gorąca! Kolegom po piórze, zaprzyjaźnionym dziennikarzom i fotoreporterom, znajomym i nieznajomym oraz grupie wspaniałych, młodych aktorów, a także najbliższym. 


2012-05-18

Źle się dzieje w mieście Łodzi


Pisze Paulina Wasik: "Pod względem fabularnym autor tym bardziej nie rozczarowuje. Gdy atmosfera zagęszcza się, a akcja nabiera tempa, Trzeci brzeg Styksu można śmiało porównać choćby do filmów Guya Ritchiego o Sherlocku Holmesie. Para detektywów w surdutach, zwykle zachowuje się na miarę największych dżentelmenów. Lecz kiedy trzeba, potrafią posługiwać się bronią i własnymi pięściami. Niezwykle ciekawym jest wątek nieśmiało wkraczającej do Polski rewolucji przemysłowej. Z jednej strony Beśka wskazuje na antyindustrialne nastroje zwalnianych z fabryk pracowników. Z drugiej, kreuje postać Żyda wizjonera i wynalazcy, konstruującego rynsztunek na miarę końcówki kolejnego stulecia (swoją drogą, przywołującego na myśl osobę „Q” z cyklu o Jamesie Bondzie). (...) Trzeci brzeg Styksu jest perłą wśród nowości polskiego rynku wydawniczego. Posiada wszystkie elementy, które powieść sensacyjno - kryminalna mieć powinna. Nie tylko dostarcza przyjemności z czytania, ale też pozwala poczuć klimat awanturniczej Łodzi. Z niecierpliwością czekam na kontynuację, Pozdrowienia z Londynu."

Całość na:
http://www.valkiria.net/index.php?type=review&area=1&p=articles&id=16059

2012-05-17

Świetna fotografia XIX-wiecznej Łodzi


Młodzież czyta, młodzież ocenia: "(...) Szczerze – to cała ta intryga kryminalna trochę się tu ślimaczyła i momentami może nużyć, choć nie brakuje tu niespodziewanych zwrotów akcji. Zdecydowanie lepiej autorowi wyszedł obraz miasta Łodzi i jej mieszkańców. Paradoksalnie wątki poboczne okazały się o wiele ciekawsze niż cała zagadka. Warto tu wspomnieć choćby o hrabinie Potulickiej – zlicytowanej szlachciance, czy o Żydzie – Izaaku Konie i jego tajemniczej profesji. Krzysztof Beśka stworzył świetną fotografię XIX-wiecznej Łodzi. Te uliczki, zaułki, dymiące kominy są na wyciągnięcie ręki (...)"
Całość wraz z komentarzami na: 
http://sokrates0313.blogspot.com/2012/05/trzeci-brzeg-styksu-krzysztof-beska.html

Znalazła się!

Jeszcze dwa tygodnie temu na stronach większości księgarni internetowych, przy Wrzawie, moim debiucie powieściowym sprzed ośmiu już lat, stało: produkt niedostępny. A dziś już jest, znalazła się! Widać ktoś zwietrzył w tym interes i przewietrzył magazyny. Szkoda, że ja nie dostanę już za to ani grosza...

2012-05-16

Ostatni rozkaz

Już spotykam się z pytaniami, czy komisarz Podbiał coś jeszcze rozwiąże. Podczas Targów Książki podpisałem umowę na kontynuację Wieczornego seansu. Powieść Ostatni rozkaz,  współczesny kryminał, ale z odniesieniami do powstania warszawskiego, ukaże się w Wydawnictwie MG na początku przyszłego roku.

2012-05-15

Zbrodnia w Bibliotece

Od kilku dni goszczę na portalu Zbrodnia w Bibliotece, który jest jednym z patronów Trzeciego brzegu Styksu. I zachęcam do lektury: (...) Akcję mojej książki umieściłem aż w XIX wieku, kiedy nie było jeszcze Polski, telefony ledwo co zaczęły działać, a do transportu służyły konie. Gdzieś za miedzą mieszkał Wokulski, Połaniecki, Judym, a kobiety olśniewały swą urodą. Emancypantek było mało... No i wreszcie Łodź. To miasto, skąd pochodzi moja rodzina ze strony matki, więc mam prawo do tego poletka. Pierwotnie chciałem napisać współczesny łódzki kryminał, bo to miasto jest wręcz stworzone do tego. Ale zwyciężyła stara Łódź. Może i dobrze, bo porównywali mnie do komisarza Alexa. (...)
Całość na:
http://zbrodniawbibliotece.pl/kronikakryminalna/2789,krzysztofbeskaotrzecimbrzegustyksu/

2012-05-14

Cyniczno-realistycznie


Pisze Agnieszka Lingas-Łoniewska: “Wieczorny seans to pełna akcji, gorzkiego humoru i wyrazistych bohaterów powieść kryminalna, w której zgrabna intryga przeplata się z cyniczno-realistycznymi spostrzeżeniami dotyczącymi współczesnego świata, życia, ludzi, wartości. Ustami głównego bohatera autor wypowiada celne opinie na temat tego, w jakim kierunku zmierza ludzkość. Nie sądzę, aby był to optymistyczny wariant. Fabułę dodatkowo uatrakcyjniają przewijające się postaci, będące prawdziwą wizytówką wielkiego miasta. Poza tym cyklicznie pojawia się pewien policjant, którego rola w zakończeniu sprawy będzie więcej niż kluczowa. Polecam tę powieść z pełną odpowiedzialnością, to świetny kryminał, napisany wciągającym i bardzo dobrym językiem, zawierający kilka gorzkich prawd o życiu, ujmujący świetnie zarysowanymi bohaterami.”

Całość na:
http://www.agnesscorpio.blogspot.com/2012/05/krzysztof-beska-wieczorny-seans.html

I po Targach

Wszystkim znajomym i nieznajomym, którzy odwiedzili mnie na stoiskach Domu Wydawniczegio Rebis oraz Wydawnictwa MG, bardzo dziękuję. Nieznajomi już nie są nieznajomymi, bo przecież mają książki. I wierzę, że się nie zawiodą. Podczas wszystkich dotychczasowych targów od 2004 roku nie podpisałem tylu egzemplarzy co w ciągu tych trzech dni. To pozwala myśleć pozytywnie.

2012-05-11

Z gazetki targowej REBISU

Targi Książki


Zapraszam do Pałacu Kultury i Nauki na III Warszawskie Targi Książki. 

piątek, 11 maja, godz. 15.00 – na stoisku Wydawnictwa REBIS C300 podpisuję książkę Trzeci brzeg Styksu
sobota, 12 maja, godz. 11:00 – na stoisku Wydawnictwa MG A120 podpisuję książkę Wieczorny seans
niedziela, 13 maja, godz. 16:00 – na stoisku Wydawnictwa MG A120 podpisuję książkę Wieczorny seans

Przychylnym okiem


Pisze Karolina Galewska: "Wieczorny seans mile mnie zaskoczył. Nie tylko niebanalną fabułą, ale również kreacją bohaterów. Sylwetki postaci były wyraźne, starannie dopracowane. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj oczywiście główny bohater, Konstanty Podbiał. Niby zwykły gliniarz, jednak nie do końca. Potrafi odpyskować, rozśmieszyć i zdawać by się mogło, że jest człowiekiem, który twardo stąpa po ziemi. Tymczasem jest on zagubiony; mieszka w stolicy od dłuższego czasu, a mimo to wciąż nie potrafi się tu odnaleźć. (...) Poznał świat show-biznesu, który rządzi się własnymi zasadami, jednak on nigdy nie zamierzał się im podporządkowywać, patrzy na to z dystansem i nie ubolewa nad faktem, iż wyraźnie tam nie pasuje. Ta postać wzbudziła we mnie pozytywne emocje i z niecierpliwością śledziłam każdy jego ruch. I choć z początku sprawiał wrażenie nieco chłodnego, obojętnego, to jednak los zupełnie obcych ludzi nie jest mu obojętny, co zostało wyraźnie wyeksponowane. (...) Książka pana Beśki trzyma w napięciu do ostatnich stron; dopiero pod koniec zagadka zostaje rozwikłana. Cóż więcej mogę powiedzieć? Wieczorny seans to naprawdę porządnie zrealizowana powieść kryminalna, która porusza wiele kwestii, co z kolei składa się na jej nietuzinkowość. Serdecznie zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie".


całość na:
http://przychylnym-okiem.blog.onet.pl/254-Krzysztof-Beska-Wieczorny-,2,ID470171479,n

2012-05-08

Trzeci brzeg Styksu od dziś...

... do kupienia w księgarniach, nie tylko dobrych, jak brzmi reklamowy slogan, ale wszystkich, bo to jest klucz do sukcesu. Jeszcze przed premierą zastanawialiśmy się z wydawcą, czy to thriller, czy kryminał, bo że retro, to pewne. Mam nadzieję, że Stanisław Berg będzie tak samo skutecznym detektywem jak Holmes i Fandorin, a jego przygody równie ciekawe. Cieszę się bardzo, że książka wyszła w Poznaniu, do którego to miasta mam taki sam sentyment, jak do Łodzi. 

2012-05-07

Z gorzką i ostrą ironią

Pisze Daniel Koziarski: "Abstrahując od legendy 07 zgłoś się, który jest dla polskiego serialu kryminalnego tym, czym dla polskich produkcji wojennych Stawka większa niż życie, trudno znaleźć jakikolwiek odcinkowiec, który mógłby konkurować w swojej kategorii z Gliną Pasikowskiego (niektórzy pewnie, może słusznie, wskażą Pitbulla). Chyba już nawet najzagorzalsi fani serii pogodzili się jednak z tym, że trzeciego sezonu nie będzie.
   Czytając Wieczorny seans Krzysztofa Beśki miałem nieraz przed oczyma właśnie duet policjantów Gajewskiego i Banasia (odpowiednio Radziwiłowicz i młody Stuhr). I nie chodzi wcale o paralele - stary i młody policjant, stolica, a raczej o umiejętne uchwycenie przez Beśkę pewnej atmosfery, która - oczywiście w dużej mierze to wrażenie oparte na czytelniczym instynkcie - winna cechować dobry, realistyczny kryminał rozgrywający się w warszawskich realiach. 
   Nie jest to rzecz rewolucyjna w żadnej mierze. Komisarz Konstanty Podbiał, nie wyróżnia się specjalnie na tle innych bohaterów polskich kryminałów. Autor na swojej stronie zaznaczył, że irytuje go, kiedy pisarze nadają policjantom swoje cechy (słuszna do pewnego stopnia uwaga), ale mam wrażenie, że nie chcąc powielić tego konstrukcyjnego błędu, przy okazji zrezygnował z jakiejś odważniejszej indywidualizacji. Szkoda, bo przecież nie o to chodzi, żeby zamknąć Podbiała w klatce z innymi "rasowymi psami", ale żeby wrył się mocno w czytelniczą pamięć. Mamy tutaj dobrze skonstruowaną kryminalną intrygę (choć nie na miarę opadającej szczęki czy ciarek na plecach), odpowiednio dawkowane napięcie i sporo obserwacji natury obyczajowo-społecznej. I to te ostatnie przede wszystkim czynią Wieczorny seans książką bardzo udaną. Skojarzenie z głośną Wrzawą tego samego autora jest jak najbardziej na miejscu. Znowu, bez ideologicznego nadęcia, z gorzką i ostrą ironią rozprawia się Beśka zarówno ze strukturą korporacji, paradoksami rynku pracy jak i młodymi wielkomiejskimi wilkami (którzy - jak stwierdza złoślwie bohater książki - jeszcze pół roku temu sikali za wiejską chatą). Do tego dochodzi mocno eksponowany segment tej powieści traktujący o celebrytach - polski show business telewizyjny dostaje razy. Wielki plus również za ciekawy obraz Warszawy, która w powieści, choć w tle, to jednak żyje swoim wyraźnym życiem. A przy tym Beśka jest warsztatowo bardzo dobrym pisarzem, któremu wyczucie skutecznie pozwala omijać szerokim łukiem wszelkie przejawy pretensjonalności.
    Pewnie doczekamy się kontynuuacji przygód komisarza Podbiała. Ja w każdym razie nie miałbym nic przeciwko temu. Wrzawa musi trwać"

"Nasz Olsztyniak" 29.04.2012


2012-04-25

Po spotkaniu

W kameralnej atmosferze klubu Grawitacja oficjalnie powitaliśmy na świecie Wieczorny seans. Podczas spotkania prowadzonego przez szefową Wydawnictwa MG, Ewę Malinowską-Grupińską, odpowiadałem na wiele ciekawych pytań. Mam nadzieję, że nie mniej ciekawie i wyczerpująco. Najtrudniej było przekonać wątpiących, że mój kryminał jest naprawdę kryminałem, a sympatia do miasta szczera. Wszystkim uczestnikom spotkania bardzo dziękuję za wspólnie spędzone chwile. Do następnego razu!

2012-04-23

2012-04-20

W Radiu Dla Ciebie

Dyskusja o najnowszej książce, na gorąco i na żywo. Jako że kryminał warszawski, będzie nas słychać na całym Mazowszu. Jutro, to jest w sobotę, o 17.00 w Radiu Dla Ciebie. Zapraszam!

2012-04-19

Wieczorny seans od dziś

Dziś wchodzi do księgarń moja najnowsza, czwarta już powieść. Wieczorny seans to współczesny warszawski kryminał. Nie byłbym jednak sobą, gdyby główny bohater, komisarz policji, nie pochodził z Warmii i Mazur. We współczenych kryminałach wkurza mnie to, że autorzy nadają swoim bohaterom swoje cechy. Tu erudyta, tam polonista z wykształcenia, jeszcze gdzie indziej doskonały kucharz. Czy Kostek Podbiał będzie prawdziwym psem? Mam nadzieję, że tak. W mordę w każdym razie dać umie. Kiedyś słyszałem, że gliniarz powiniem mieć o jeden zwój mózgowy więcej niż przestępca, by mógł go złapać. Nie zgadzam się z tym, mam wielu kolegów w policji i to szalenie inteligentni ludzie. Ale policjant w dobrym kryminali winien gonić za przestępcą, a nie wdawać się w filozoficzne dysputy. Zapraszam do księgarń!

2012-04-05

Wielkanoc 1892

Na świątecznym, wielkanocnym stole w domu łódzkiego detektywa, Jewgiennija Aleksandrowicza Riepina, nie brakowało niczego. Okazją do wystawnej uczty nie było tylko najważniejze święto chrześcijan, obchodzone przez wyznawców prawosławia tydzień po Wielkiej Nocy katolickiej, czyli 24 kwietnia 1892 roku.

W tym roku czczono bowiem życie – po wypadkach ostatnich dni, kiedy ten dar największy o mało co nie zostałby zabrany wielu ludziom, nie można było i nie chciano inaczej! (...)

2012-04-03

Idzie, idzie...

http://www.empik.com/wieczorny-seans-beska-krzysztof,p1048155824,ksiazka-p

http://www.wydawnictwomg.pl/wieczorny-seans/

http://merlin.pl/Wieczorny-seans_Krzysztof-Beska/browse/product/1,1018956.html

2012-04-02

Co mogę powiedzieć o życiu?

* * * [Zastępowałem w klatce dzikie zwierzę]

Josif Brodski

[tł. Stanisław Barańczak]

Zastępowałem w klatce dzikie zwierzę,
wypalałem swój wyrok i ksywę gwoździem na ścianie baraku,
grałem w ruletkę, plażowałem na Riwierze,
jadłem obiad z diabli wiedzą kim we fraku,
z wysokości lodowca świat oglądałem polarny,
trzykroć tonąłem, dwakroć mnie skalpel chlastał,
rzuciłem kraj, który mnie wykarmił…
Z tych, co mnie zapomnieli, złożyłoby się miasto.
Włóczyłem się po stepach, gdzie wrzask Hunów brzmi jeszcze w wichrze,
przywdziewałem ubrania pod dyktando kolejnej mody,
siałem żyto, kryłem papą smołową spichrze,
piłem każdy płyn z wyjątkiem suchej wody.
W sny moje wbiła się straży oksydowana źrenica,
chleb wygnania żarłem ze skórką, oczyszczając z okruchów blat;
przyzwalałem strunom głosowym na wszystkie dźwięki prócz wycia -
w końcu przeszedłem na szept. Dziś mam czterdzieści lat.
Co mogę powiedzieć o życiu? Że rzecz to w sumie dość długa.
Tylko nieszczęście budzi we mnie zrozumienie,
ale dopóki ust mi nie zatka gliniana gruda,
będzie się z nich rozlegać tylko dziękczynienie.

2012-03-19

Wieczorny seans

Mamy już okładkę, mamy plecy, gdzie po raz pierwszy widnieją loga patronów medialnych (poprzednim wydawcom nie chciało się o to zabiegać albo po prostu byli za ciency w uszach!), grzbiet i termin premiery. Jeśli nic się nie stanie, a przede wszystkim Empik nie stanie okoniem, to książka wyjdzie 19 kwietnia. W okładce Wieczornego seansu widzę lekkie nawiązanie do Wrzawy, swoistą klamrę. Można powiedzieć, że to będzie drugie otwarcie.

2012-03-06

Research...

Dwudziestolecie międzywojenne to bardzo ciekawy okres – pod każdym względem, także literackim. Wkrótce zaczynam coś zupełnie nowego, poza cyklami. Wcześniej jednak – lektury, powieści znane i mniej znane, pisane wówczas i pisane o. Do tego pinakoteki, mapy, zdjęcia, rozkłady jazdy pociągów, komunikacji miejskiej etc.

2012-02-29

Miron

To było jakoś w 1999, może 2000 roku. Szedłem na wywiad z aktorką Moniką K., z którą umówiłem się w restauracjo-kwiaciarni Nei Fiori na Mokotowie. Miałem jeszcze chwilę, więc wstąpiłem do biblioteko-księgarni na Dąbrowskiego. Nie zajrzałem jednak ani na lewo, ani na prawo, bowiem na wprost stał karton z książkami do wzięcia. Nie musiałem też mocno grzebać, by w mojej dłoni znalazł się egzemplarz (cholera, zaczynam jechać Zafónem; nowa książka, z cyklu tych nie dla dzieci, już w kwietniu!) Donosów rzeczywistości Mirona Białoszewskiego. Otwieram i widzę dedykację-wiersz: Pani Helenie Krajewskiej/Dzień dobry/okno odsłonięte/ja w łóżku/Le czyta to, co tu/a pani mnie rysuje/i tak powstały/cztery Mirony/i już zostaną/jak to Pani mówi o/pisaniach i malowaniach/–to zostanie, to/już zostanie/18 grudnia 1973/Miron piąty. A na następnej stronie: z pokłonami dla p. Juliusza i jego pejzaży/Miron Ktoś wyrzucił coś takiego? Na to wyglądało. Nie mam podstaw sądzić, że to nie Białoszewski napisał te słowa własnoręcznie, zresztą na świeżo wydanej książce. Chciałem to sprawdzić w jego dzienniku sekretnym, który właśnie wyszedł, ale, niestety, zaczyna się dużo później. Tak czy inaczej, mam w bibliotece taką pamiątkę, którą nie potrafię się nie pochwalić.

2012-02-22

Redakcja "Trzeciego brzegu Styksu"

Kurier przyniósł mi wczoraj kopertę z ryzą papieru. Zadrukowaną i zapisaną ołówkiem. To redakcja mojego Trzeciego brzegu Styksu z wydawnictwa Rebis z Poznania. Biorę się zatem za robotę: odnieść się do poprawek, to i owo skrócić czy wyrzucić.

Jak ważny to etap, wie każdy, kto wypuszczał swoją książkę w świat. Można wiele zyskać albo wiele stracić. Tak jak wydawnictwo, którego nazwy nie wymienię, a które wydało trylogię Millennium Larssona. Czytam właśnie II tom. Książka ma 700 stron, a mogłaby mieć spokojnie 500. Jeszcze jakoś przebolałem, jak Lisbeth przez kilkanaście stron robiła zakupy w Ikei. Ale za każdym razem, gdy ktoś wypił lub zaparzył w tej powieści kawę, mam ochotę rzucić książką o ścianę. Na każdej stronie jest "kawa", co dwie strony ktoś "patrzy komuś w oczy", co trzy – "kiwa głową". Kurwa! Za co wziął pieniądze redaktor tej książki?!

2012-02-15

Na podium

Pisze Maciej Partyka: (...) Dużym atutem są wiernie oddane realia minionej epoki. Beśka, podobnie jak Orbitowski w „Tracę ciepło”, opisuje jak na oczach bohaterów rodzi się kapitalizm w postaci ulicznych straganów, na których sprzedaje się wszystko co popadnie. Licealiści inspirują się napisami na murach, śpiewają chórem hity z lat osiemdziesiątych, obserwują happeningi Pomarańczowej Alternatywy. Część z nich w ramach buntu ostentacyjnie nosi długie włosy – tzw. Wałdochy (czy ktoś pamięta jeszcze reprezentanta Polski Tomka Wałdocha z najlepszych lat?). To czego brakuje w „Fabryce Frajerów” to jakaś dobra historia, która byłaby w stanie wciągnąć czytelnika. Zbiór wspomnień, historyjek, anegdot i śmiesznych sytuacji czyta się nieźle, niemniej brakuje tego czegoś, co sprawiłoby, że nie oderwiemy się od książki. Kilkunastu bohaterów – uczniów, ich rodziców, nauczycieli, wychowawców, wojskowych – przewija się w różnych sytuacjach, niemniej trudno powiedzieć, żeby któryś z nich budził jakąś szczególną sympatię i był obiektem wyjątkowego zainteresowania. Krzysztof Beśka ma dobry warsztat i dysponuje lekkim, gawędziarskim stylem. Dlatego, mimo że jego książka fabularnie nie powala jest raczej godna polecenia. Szczególnie dla tych, którzy lubią poczytać o młodzieży, ale już niekoniecznie coś dostosowanego do młodego, niewymagającego odbiorcy. W tej kategorii powieści obyczajowej, nawiązującej do czasów szkolnych, widziałbym „Fabrykę Frajerów” na podium zaraz za „Tracę Ciepło” Łukasza Orbitowskiego i „Złem” Jana Guillou.

całość na: http://votum-separatum.net/index.php/2012/01/02/fabryka-frajerow/

2012-02-08

W sprawie ACTA

Krótko: wszystkie moje słuchowiska można znaleźć w internecie i ściągnąć z różnych Chomików. I wcale mi to nie przeszkadza! Niech ludzie słuchają; może, zainteresowani, sięgną potem po moje książki... Zresztą Teatr Polskiego Radia jakoś moich sztuk nie wznawia, zresztą nowych też już nie bierze, bo pieniędzy mało, a trzeba wystawiać znajomków. Ruch przeciwko ACTA w Polsce również mile mnie zaskoczył, tłumy protestujących na ulicach przywodzą na myśl stare lata. Jak widać, nie wszyscy mają wszystko w dupie, nie wszyscy gonią tylko za kasą.

2012-02-07

Ostatni, czyli wieczorny

Tak jak Chińczycy nie dali rady, uciekli ze swojego odcinka autostrady A2 i polskie firmy musiały wjechać tam swoimi maszynami, a i pewnie wiele poprawić, tak po Nowym Świecie wchodzi Wydawnictwo MG. Prace redakcyjne na warszawskim kryminałem ruszyły od nowa. W pliku, który otrzymałem, jest trochę czerwono. I dobrze, bo zawsze można coś ulepszyć. Zmieniamy też tytuł: zamiast Ostatniego seansu będzie Wieczorny. Tak dla większego spokoju, tym bardziej że Agatha Christie popełniła opowiadanie o takim dokładnie tytule. Czekamy na okładkę. Snajper wystrzeli już niebawem...

2012-02-01

Na nartach...

... nie jeździłem. Zbuntowałem się. Rodzina, owszem, niech śmiga. Ale ja? Chłopak z Mazur?! Sanki, jak najbardziej, z tej górki na zdjęciu, po lodzie, nie wyhamowawszy, wjechaliśmy ze Stasiem w zaspę, a drugi odcinek skończyliśmy na parkingu. A jak Tatry, to zawsze myśli o SIW. No to jakiś cytacik z Niego, do tego zdjęcia będzie dobry. Widoczek kojarzy mi się z pocztówkami z edycji paulińskiej, gdzie zawsze drukowali jakąś złotą myśl. "Przetrwać – to już jest wiele, gdy naokoło widzi się zalewającą nas pustynię ducha – pogodzić się z beznadziejnością i żyć w prawdzie, a nie omamiać się urojonymi nowaliami, które niby nadejść mają – nie brać ostatnich podrygów za zaczątki rzeczy nowych... Jakże łatwo jest obiecywać jasną przyszłość, bełkocząc nieszczerze, ze skłamanymi łzami w oczach, banalne, oklepane pocieszenia ludzi niezdolnych do okrutnego myślenia: że przecież zawsze były wahania i oscylacje i ludzkość coś sobie dla uciech zawsze wynalazła..." (SIW, Nienasycenie).

2011-12-29

40 miesięcy

1 września 20o8 roku siadłem do komputera i zacząłem tłuc w klawiaturę. Codziennie, konsekwentnie, świadomie, nie bacząc na nic ani nie oglądając się na nikogo. W Sylwestra minie 40 miesięcy od tej chwili. Można przez ten czas kilka razy zostać ojcem. Ja napisałem przez ten czas siedem powieści w trzech cyklach. Nie chce mi się liczyć, ile wyszło na jedną, bo to nie o to chodzi. Ważne jest to, że w przyszłym roku w trzech wydawnictwach wyjdą książki rozpoczynające te trzy cykle, każdy inny. Mam wrażenie, że nikt tego jeszcze nie próbował, choć mogę się mylić. Zobaczymy. Aktor może zagrać różne postacie w kilku różnych filmach w krótkich odstępach. A ja przecież tylko opowiadam historię... Przez te 40 miesięcy wiele się też nauczyłem, nie tylko w kwestiach ściśle pisarskich, ale też w kwestiach, którymi autor musi się zająć, gdy już książkę napisze i ocyzeluje. Najważniejsza nauka jest taka: nie negocjować już z redaktorami, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Nie rozmawiać niżej niż dyrektor wydawniczy, dotrzeć do właściciela, prezesa. Bo szeregowemu redaktorowi zawsze będzie łatwiej powiedzieć "nie" zamiast "tak". Pięciu na dziesięciu z nich w ogóle nie rozsznuruje maszynopisu ani nie otworzy pliku z powieścią w komputerze. Dziewięciu na dziesięciu z nich, nawet gdy przeczyta, nie podłoży się, nie zaryzykuje ciepłej posadki, zawsze będzie wiedziało lepiej. Jak pisał Głowacki, "talenciki u nich mizerne, za to kompleksów od chuja". Sama to prawda. Nie to, że mam się za nie wiadomo kogo. Ale też mam dość skakania po sobie. Kończę zatem ten rok wraz z drugą częścią thrillera dla Rebisu i jeszcze jedną zmianą. Wydawcą Ostatniego seansu , warszawskiego kryminału, nie będzie Nowy Świat, z którym współpracę zdecydowałem się zakończyć, tylko warszawskie Wydawnictwo MG, z którym właśnie podpisałem umowę. Książka będzie na plażę.

2011-11-28

Biały kruk

Niedawno skończyłem czytać (dla przyjemności, ale też niezmiennie po to, by pozostawać w realiach XIX wieku) Spowiedź. Sens nocy Michaela Coxa. To thriller, którego bohaterem i jednocześnie zabójcą jest bibliofil. Tak motywowany, przyjrzałem się swojemu księgozbiorowi. Jest dość bogaty, jak na nasze warunki mieszkaniowe. Jak stare książki zawiera? Dotąd myślałem, że najstarsze pochodzą z lat dwudziestych XX wieku. A tu miła niespodzianka: ma pewną pozycję, której okoliczności zdobycia lepiej przemilczę, która wygląda staro, ale nie ma informacji na temat druku, daty, drukarni. Dwa dni temu odnalazłem te dane – dokładnie w połowie książki. Bacona Metoda Michała Wiszniewskiego została wydrukowana w roku 1876, ma więc 135 lat!

2011-11-09

Wrzawa wciąż aktualna?

Już myślałem, że się mi debiutancka książka zestarzała. A jednak nie! Z najnowszych danych resortu pracy wynika, że pod koniec września było około 213000 bezrobotnych z dyplomem uczelni wyższej – o ponad 22000 więcej niż przed rokiem. Wśród bezrobotnych absolwentów wyższych uczelni dużo jest ekonomistów, pedagogów, specjalistów od marketingu i handlu, politologów oraz socjologów...
Więcej tutaj:
http://praca.wp.pl/title,Najwiecej-bezrobotnych-jest-po-ekonomii-pedagogice-politologii,wid,13965332,wiadomosc.html


2011-11-02

Trzeci brzeg Styksu!

Była Wielka Sobota 1892 roku. Zegar na wschodniej wieży neorenesansowego budynku dworca wskazywał punktualnie godzinę pierwszą po południu. A to oznaczało, że do odjazdu pociągu do Łodzi pozostało dokładnie siedem minut.

Dwaj mężczyźni w średnim wieku, ubrani wedle najnowszej angielskiej mody i siedzący przy stoliku w barze klasy pierwszej, zdawali jednak w ogóle się tym nie przejmować. W spokoju sączyli herbatę i rozmawiali półgłosem. Nie zwrócili też większej uwagi na pojawienie się przy nich zaaferowanego bagażowego, któremu najpewniej powierzyli wcześniej swoje walizki.

Izwinicie... – zwrócił się do nich człowieczek.

Jeden z mężczyzn, o kilka lat starszy od swojego towarzysza, z niechęcią przerwał rozmowę i popatrzył koso na bagażowego.

– Mów po ludzku – warknął, w dodatku niezbyt głośno, a mimo to jego polszczyznę można było określić jako najczystszą.

Pojezd... To znaczy chciał powiedzieć, że pociąg zaraz odjeżdża, miłościwy panie. Pociąg do miasta Łodzi. Za sześć minut... – wydukał kolejarz, czerwieniąc się przy tym.

– Miłościwi panowie to nie tutaj. Następne drzwi – zaśmiał się drugi z mężczyzn, by zaraz dodać, patrząc na kamrata: – My jesteśmy prości inżynierowie.


Inżynierowie wyjadą z Dworca Wiedeńskiego i dojadą do Łodzi w pierwszej połowie przyszłego roku, a wszystko dzięki temu, że właśnie podpisałem umowę na wydanie thrillera Trzeci brzeg Styksu z poznańskim Domem Wydawniczym REBIS. Wielka sprawa i wielkie wyzwanie.