2012-05-23
Z wielką precyzją i dbałością o szczegóły
2012-05-22
Dziękuję...
2012-05-21
2012-05-18
Źle się dzieje w mieście Łodzi
2012-05-17
Świetna fotografia XIX-wiecznej Łodzi
Znalazła się!
2012-05-16
Ostatni rozkaz
2012-05-15
Zbrodnia w Bibliotece
2012-05-14
Cyniczno-realistycznie
I po Targach
Wszystkim znajomym i nieznajomym, którzy odwiedzili mnie na stoiskach Domu Wydawniczegio Rebis oraz Wydawnictwa MG, bardzo dziękuję. Nieznajomi już nie są nieznajomymi, bo przecież mają książki. I wierzę, że się nie zawiodą. Podczas wszystkich dotychczasowych targów od 2004 roku nie podpisałem tylu egzemplarzy co w ciągu tych trzech dni. To pozwala myśleć pozytywnie.2012-05-11
Targi Książki
Przychylnym okiem
2012-05-08
Trzeci brzeg Styksu od dziś...
2012-05-07
Z gorzką i ostrą ironią
Pisze Daniel Koziarski: "Abstrahując od legendy 07 zgłoś się, który jest dla polskiego serialu kryminalnego tym, czym dla polskich produkcji wojennych Stawka większa niż życie, trudno znaleźć jakikolwiek odcinkowiec, który mógłby konkurować w swojej kategorii z Gliną Pasikowskiego (niektórzy pewnie, może słusznie, wskażą Pitbulla). Chyba już nawet najzagorzalsi fani serii pogodzili się jednak z tym, że trzeciego sezonu nie będzie.2012-04-25
Po spotkaniu
2012-04-20
W Radiu Dla Ciebie
2012-04-19
Wieczorny seans od dziś
2012-04-05
Wielkanoc 1892

Na świątecznym, wielkanocnym stole w domu łódzkiego detektywa, Jewgiennija Aleksandrowicza Riepina, nie brakowało niczego. Okazją do wystawnej uczty nie było tylko najważniejze święto chrześcijan, obchodzone przez wyznawców prawosławia tydzień po Wielkiej Nocy katolickiej, czyli 24 kwietnia 1892 roku.
W tym roku czczono bowiem życie – po wypadkach ostatnich dni, kiedy ten dar największy o mało co nie zostałby zabrany wielu ludziom, nie można było i nie chciano inaczej! (...)
2012-04-03
Idzie, idzie...
2012-04-02
Co mogę powiedzieć o życiu?
* * * [Zastępowałem w klatce dzikie zwierzę]
Josif Brodski
[tł. Stanisław Barańczak]
Zastępowałem w klatce dzikie zwierzę,
wypalałem swój wyrok i ksywę gwoździem na ścianie baraku,
grałem w ruletkę, plażowałem na Riwierze,
jadłem obiad z diabli wiedzą kim we fraku,
z wysokości lodowca świat oglądałem polarny,
trzykroć tonąłem, dwakroć mnie skalpel chlastał,
rzuciłem kraj, który mnie wykarmił…
Z tych, co mnie zapomnieli, złożyłoby się miasto.
Włóczyłem się po stepach, gdzie wrzask Hunów brzmi jeszcze w wichrze,
przywdziewałem ubrania pod dyktando kolejnej mody,
siałem żyto, kryłem papą smołową spichrze,
piłem każdy płyn z wyjątkiem suchej wody.
W sny moje wbiła się straży oksydowana źrenica,
chleb wygnania żarłem ze skórką, oczyszczając z okruchów blat;
przyzwalałem strunom głosowym na wszystkie dźwięki prócz wycia -
w końcu przeszedłem na szept. Dziś mam czterdzieści lat.
Co mogę powiedzieć o życiu? Że rzecz to w sumie dość długa.
Tylko nieszczęście budzi we mnie zrozumienie,
ale dopóki ust mi nie zatka gliniana gruda,
będzie się z nich rozlegać tylko dziękczynienie.
2012-03-19
Wieczorny seans

2012-03-06
Research...
2012-02-29
Miron
2012-02-22
Redakcja "Trzeciego brzegu Styksu"

2012-02-15
Na podium

Pisze Maciej Partyka: (...) Dużym atutem są wiernie oddane realia minionej epoki. Beśka, podobnie jak Orbitowski w „Tracę ciepło”, opisuje jak na oczach bohaterów rodzi się kapitalizm w postaci ulicznych straganów, na których sprzedaje się wszystko co popadnie. Licealiści inspirują się napisami na murach, śpiewają chórem hity z lat osiemdziesiątych, obserwują happeningi Pomarańczowej Alternatywy. Część z nich w ramach buntu ostentacyjnie nosi długie włosy – tzw. Wałdochy (czy ktoś pamięta jeszcze reprezentanta Polski Tomka Wałdocha z najlepszych lat?). To czego brakuje w „Fabryce Frajerów” to jakaś dobra historia, która byłaby w stanie wciągnąć czytelnika. Zbiór wspomnień, historyjek, anegdot i śmiesznych sytuacji czyta się nieźle, niemniej brakuje tego czegoś, co sprawiłoby, że nie oderwiemy się od książki. Kilkunastu bohaterów – uczniów, ich rodziców, nauczycieli, wychowawców, wojskowych – przewija się w różnych sytuacjach, niemniej trudno powiedzieć, żeby któryś z nich budził jakąś szczególną sympatię i był obiektem wyjątkowego zainteresowania. Krzysztof Beśka ma dobry warsztat i dysponuje lekkim, gawędziarskim stylem. Dlatego, mimo że jego książka fabularnie nie powala jest raczej godna polecenia. Szczególnie dla tych, którzy lubią poczytać o młodzieży, ale już niekoniecznie coś dostosowanego do młodego, niewymagającego odbiorcy. W tej kategorii powieści obyczajowej, nawiązującej do czasów szkolnych, widziałbym „Fabrykę Frajerów” na podium zaraz za „Tracę Ciepło” Łukasza Orbitowskiego i „Złem” Jana Guillou.
całość na: http://votum-separatum.net/index.php/2012/01/02/fabryka-frajerow/
2012-02-08
W sprawie ACTA

2012-02-07
Ostatni, czyli wieczorny

2012-02-01
Na nartach...

2011-12-29
40 miesięcy
2011-11-28
Biały kruk
2011-11-09
Wrzawa wciąż aktualna?

2011-11-02
Trzeci brzeg Styksu!

Była Wielka Sobota 1892 roku. Zegar na wschodniej wieży neorenesansowego budynku dworca wskazywał punktualnie godzinę pierwszą po południu. A to oznaczało, że do odjazdu pociągu do Łodzi pozostało dokładnie siedem minut.
Dwaj mężczyźni w średnim wieku, ubrani wedle najnowszej angielskiej mody i siedzący przy stoliku w barze klasy pierwszej, zdawali jednak w ogóle się tym nie przejmować. W spokoju sączyli herbatę i rozmawiali półgłosem. Nie zwrócili też większej uwagi na pojawienie się przy nich zaaferowanego bagażowego, któremu najpewniej powierzyli wcześniej swoje walizki.
– Izwinicie... – zwrócił się do nich człowieczek.
Jeden z mężczyzn, o kilka lat starszy od swojego towarzysza, z niechęcią przerwał rozmowę i popatrzył koso na bagażowego.
– Mów po ludzku – warknął, w dodatku niezbyt głośno, a mimo to jego polszczyznę można było określić jako najczystszą.
– Pojezd... To znaczy chciał powiedzieć, że pociąg zaraz odjeżdża, miłościwy panie. Pociąg do miasta Łodzi. Za sześć minut... – wydukał kolejarz, czerwieniąc się przy tym.
– Miłościwi panowie to nie tutaj. Następne drzwi – zaśmiał się drugi z mężczyzn, by zaraz dodać, patrząc na kamrata: – My jesteśmy prości inżynierowie.
Inżynierowie wyjadą z Dworca Wiedeńskiego i dojadą do Łodzi w pierwszej połowie przyszłego roku, a wszystko dzięki temu, że właśnie podpisałem umowę na wydanie thrillera Trzeci brzeg Styksu z poznańskim Domem Wydawniczym REBIS. Wielka sprawa i wielkie wyzwanie.

















