2013-10-04

Czas iść dalej!


Była środa, czwarty października, świętego Franciszka. Przed kamienicą przy Piotrkowskiej 30 zatrzymała się dorożka. Wyskoczył z niej jegomość w średnim wieku. I od razu pośliznął się na mokrym bruku, deszcz bowiem padał w Łodzi przez całą noc. Na szczęście mężczyźnie udało się zachować równowagę. Zapłacił fiakrowi, spojrzał na drzwi cukierni.
– Ostatnia nadzieja – mruknął pod wąsem, po czym ruszył ku wejściu.
Ledwo przekroczył próg lokalu braci Rau, uderzył go gwar rozmów i tytoniowy dym, tak gęsty i gryzący, że aż chwycił się za piersi. Przystanął, odruchowo szukając prawą ręką oparcia, ale dłoń nie trafiła na nic. Zamrugał powiekami. Po chwili przez zmrużone oczy usiłował cokolwiek dostrzec w głębi lokalu.
– Pan życzy stolik? – usłyszał głos, który wydał mu się podobny do rechotu żaby.
Sekundę później stanął przed nim marker.
– Stolik dla pana? – powtórzył na wypadek, gdyby tamten nie dosłyszał pytania, harmider nie cichł bowiem ani na chwilę.
– Tak – odparł gość, by dodać, ubiegając kolejne pytanie: – Dla jednej osoby…
(z pisanej powieści)

2013-10-03

Na szachownicy

Porównywano mojego Berga, detektywa z Trzeciego brzegu Styksu, do Erasta Fandorina, nim zacząłem czytać książki Akunina. Właśnie skończyłem Gambit turecki. Przypierdalają się do mnie, że w Ornacie z krwi są literówki. No są. Zdarza się. Ale nie ma błędów ortograficznych, nie ma słowa "pułki". Kilka razy czytałem, mając nadzieję, że chodzi jednak o formacje wojskowe. Ale nie. Chodzi o półki, na których coś można położyć… Akcja dzieje się w roku 1877, a tu w pewnym momencie wychodzi, że… 10 lat później. Korekta spała. Jeśli zaś chodzi o treść, to nie zmarnowałem czasu. Czyta się szybko, miło, książka jest w stanie zaciekawić i zainspirować, choć postaci tu dużo (kolejny częsty zarzut pod moim adresem), a samego Fandorina mniej niż w Azazelu, więcej zaś Warwary Suworow. Może w kolejnej części będzie inaczej. Zaraz się na nią rzucam.

2013-10-02

Przyjemnie i bezstresowo


Pisze ZaaQ na lubimyczytac.pl: „(...) Jest to książka, z lekką nutą nadinterpretacji, o rodzimej rzeczywistości. Czasami denerwowałem się szablonowym wręcz opisywaniem przedstawicieli formacji mundurowych jako będących nie w pełni władz umysłowych, ale cóż. Taka ostatnio panuje moda, taki styl. Z drugiej strony spotykamy wręcz nieprawdopodobny zbieg okoliczności na potrzeby kilkuwątkowej fabuły. Książka ogólnie czyta się szybko, przyjemnie i bezstresowo. W sam raz jako lekka lektura na słoneczną plażę bądź chłodniejsze jesienne wieczory (...) całość

2013-10-01

Poślizg

Co prawda na stronie granice.pl Pozdrowienia z Londynu są dziś książką dnia i widnieje przy nich data wydania 1 października, powieści jeszcze nie ma. W myśl zasady, że co za gęsto, to nie zdrowo, premiera drugiej części przygód detektywa Stanisław Berga została przeniesiona na początek przyszłego roku. Prosimy zatem o cierpliwość.

2013-09-29

Wszystko, co powinno być

Pisze dr Katarzyna Krzan na stronie strefaautora.pl: "(...) Powieść Krzysztofa Beśki niesie ze sobą coś więcej niż tylko detektywistyczną przygodę, co należy szczególnie podkreślić. Kto pamięta Pana Samochodzika na pewno się nie zawiedzie. Bowiem jest w tej powieści wszystko, co być powinno: przygoda, spora dawka historycznej wiedzy, ciekawi bohaterowie oraz zagadka, którą niełatwo rozwiązać. Kto mógłby przypuszczać, że święty Wojciech doprowadzi do Apokalipsy na ziemiach polskich? To tak w wielkim skrócie… Są wszystkie elementy czyniące z tej powieści bestseller: tajemnica sprzed wieków, śledztwo, kontrowersje religijne, zbrodnie w łonie Kościoła. Książkę czyta się wyśmienicie. Jest skonstruowana na wzór powieści Dana Browna - krótkie rozdziały, urwane tuż przed finałem, wyjaśnieniem zagadki. Dzięki temu czytelnik musi czytać dalej. Jedyne, co może drażnić, to określanie miejsc akcji za pomocą współrzędnych geograficznych. Do książki niestety nie dołączono urządzenia GPS, a bez tego trudno się od razu zorientować, gdzie aktualnie dzieje się akcja. Świetnie udało się Autorowi także stylizowanie języka bohaterów historycznych. Wszystkie historie są dzięki temu tak wciągające, że mogłyby tworzyć odrębne opowiadania. Autor czyni z bohaterów historycznych żywych ludzi. Na zawsze już zapamiętam imiona rodzeństwa Mikołaja Kopernika i to jak zginął przyszły święty Wojciech." Całość tutaj

2013-09-27

Konkurs kolejny

Zapraszam do udziału w kolejnym konkursie z Ornatem z krwi, tym razem na stronie naszemiasto.pl. Do wzięcia 10 sztuk, trzeba tylko wykonać kilka czynności. Szczegóły  tu

2013-09-26

Nie wszystko na talerzu


Pisze Katarzyna Roszczenko na blogu Z książką w dłoni: (..) Ornat z krwi to dość dobry kryminał. Jest tu powrót do przeszłości, dowiadujemy się wielu ciekawostek o św. Wojciechu, mistrzu zakonu krzyżackiego Wernerze von Orselnie oraz o braciach Mikołaju i Andrzeju Kopernikach. Podoba mi się ten manewr w kryminałach, gdyż, jeśli fabuła jest powiązana z wydarzeniami z przeszłości, to lubię wiedzieć, o co tak naprawdę chodziło. Autor nie podaje nam jednak wszystkiego na talerzu, dawkuje nam informacje w sposób bardzo ciekawy i nienużący. Ukazanie akcji na dwóch płaszczyznach daje bardzo dobry efekt dla odbioru lektury. Obie płaszczyzny są w bardzo plastyczny sposób ukazane. Podjęłabym się stwierdzenia, że wydarzenia sprzed lat są pisane językiem adekwatnym do tamtych lat, w każdym bądź razie ja je tak odczytałam. (...) Akcja rozwija się dość spokojnie, jednak nie nużyło mnie to, a wręcz przeciwnie – mogłam bardziej wczytać się w treść i lepiej poznać przedstawioną historię. Pomimo prawie 600 stron, których początkowo trochę się obawiałam, lekturę uważam za udaną, a czas z nią spędzony za bardzo ciekawy. (...) Czekam z niecierpliwością na kolejne części. Cała recenzja

2013-09-25

Koniec "Borussii"?

Olsztyńskie pismo "Borussia" zawiesiło działalność. Taką wiadomość przeczytałem w kilku miejscach w sieci. Kto nie ma internetu, pewnie dowie się o tym dużo później, wszak periodyk wychodził ostatnio dość nieregularnie. Kierowana przez Kazimierza Brakonieckiego, a potem przez Roberta Trabę "Borussia" wychodziła od niemal 22 lat i była pierwszym poważnym pismem literackim, w którym zamieściłem swoje teksty; wtedy były to wiersze. Dziś stanęło na krawędzi. Jak czytam, będą dalej działać, gdy ktoś im pomoże. Czy pomoże? Nie wiem… Zerknąłem też na komentarze pod artykułem na Onecie W takich miejscach najczęściej można znaleźć zwykłe chamstwo i prawdy, które mają do powiedzenia "prawdziwi Polacy". Tak jest i w tym przypadku. Kilka wypowiedzi było jednak poważnych. Nie da się ukryć, że "Borussia" była miejscem, gdzie wąska grupa ludzi prezentowała swoje poglądy. Tak jest w każdym piśmie kulturalnym. Może jednak w tym przypadku była to zbyt wąska grupa i zbyt wąskie poglądy, by zapewnić zadowalającą sprzedaż i życzliwość ministerstwa, które przyznaje dotacje. Na pocieszenie: Olsztyn nie zostanie bez pisma literackiego – na początku roku wyjdzie pierwszy numer "Prac Literaturoznawczych", pisma olsztyńskiej polonistyki.

2013-09-24

Konkurs z Ornatem

Kilka już się odbyło, głównie na Facebooku. Teraz czas na zabawę na portalu kampanii Książka jest Kobietą, której jestem ambasadorem. Pytanie, jak zwykle u mnie, do banalnie łatwych należeć nie może. Ale trudne też nie jest. Można wygrać dwa egzemplarze z dedykacją autora. Szczegóły na stronie kampanii

2013-09-23

Oscar, Dorian, Stach…

W chwili, gdy Portret Doriana Graya krążył już wśród Anglików w postaci książki, Stanisław Berg, bohater Trzeciego brzegu Styksu i Pozdrowień z Londynu, opuszczał stolicę imperium i kierował się do Warszawy i Łodzi. Dlatego czytam. I co chwila natykam się na prawdziwe perełki:
"Artyści, którzy czarują swą osobowością, są lichymi artystami. Dobrzy artyści istnieją tylko w tym, co tworzą, sami przez się są zgoła niezajmujący. Wielki poeta, prawdziwie wielki poeta, jest najmniej poetyczną istotą na świecie. Ale kiepscy poeci są wprost czarująct. Im gorsze są ich rymy, tym bardziej malowniczo wyglądają oni sami."
"Najlepszym sposobem pozbycia się pokusy jest ulec jej."
"Artysta powinien stwarzać piękno, ale nie wkładać w nie nic ze swego życia. Żyjemy w epoce, kiedy ludzie tak się obchodzą ze sztuką, jak gdyby miała być pewnego rodzaju autobiografią."

2013-09-20

Hydrozagadka

To tyłuł jednej z licznych recenzji Trzeciego brzegu Styksu, zamieszczonej w "Angorze". Przypomniałem sobie o niej wczoraj, słuchając materiału w wiadomościach. Rzecz była o tym, że budowa nowego dworca fabrycznego w Łodzi opóźni się. Tu wymieniano sto powodów. Jeden z nich szczególnie zwrócił moją uwagę. Otóż w miejscu, gdzie pociągi mają wjeżdżać do tunelu, odkryto… podziemne jezioro. I to na tyle duże, że plany trzeba będzie zmieniać. A wydawać by się mogło, że Łódź, skoro nie leży nad żadną rzeką, to pustynia. Kilka razy usłyszałem, że to, co opisałem w powieści, jest fizycznie niemożliwe. A jednak!

2013-09-17

Na czytnik

Z dumą donoszę, że Ornat z krwi jest już dostępny w wersji elektronicznej. Jedno małe pstryk i można cieszyć się lekturą gdziekolwiek, a wersja papierowa swoje zajmuje. Z minusów, e-book nie pachnie i nie szeleści. Ale coś za coś. Książkę można kupić między innymi tutaj

2013-09-13

Dom Jabłkowskich

Wczoraj dom towarowy Jabłkowskich przy Brackiej wrócił do rodziny. Komornik wyrugował stamtąd księgarnię Traffic. Często tam zaglądałem, coś czasem kupiłem. Było to miejsce z klimatem, ludzie siedzieli na fotelach i czytali, często na podłodze. Na samej górze znajdował się klub, gdzie byłem na kilku promocjach książek. Ostatnio jednak czuło się tam lichość. Na szczęście, jak zapewniają Jabłkowscy, nie będzie tam nowego banku tylko księgarnia sieci Matras. Czy na wszystkich poziomach, zobaczymy. Miejsce to jest mi bliskie jeszcze z jednego powodu. Otóż dosłownie przez ścianę, w oficynie sąsiedniej kamienicy (środek zdjęcia, za budką), mieszkał Stanisław Ignacy Witkiewicz. Może warto by było jedną z sal nazwać imieniem Witkacego? A może jakaś stała wystawa poświęcona wielkiemu sąsiadowi?

2013-09-12

Skrzydlate słowa

Mistrzem aforyzmów nigdy nie byłem. Nawet nie miałem takich aspiracji. Dlatego zdziwiło mnie, ale i ucieszyło, że ktoś wrzucił na stronę, gdzie takie skrzydlate słowa można znaleźć, kilka zdań, które wyszły spod mojego pióra (nie brzmi megalomańsko? Jak tak, to proszę o zwrócenie mi uwagi, gdzieś przy okazji). Powiem więcej, choć to może zabrzmi niewiarygodnie, nie za bardzo je nawet pamiętałem. Najbardziej podoba mi się pierwsze zdanie. O pustych kieszeniach. I o Kościele też, co nabiera szczególnego znaczenia w obliczu złożenia przeze mnie podpisu, wczoraj, pod pewnym dokumentem… Całość tutaj

2013-09-09

Krypta zamknięta!

Pracę nad II częścią przygód Tomasza Horna zakończone. Przynajmniej kolejny etap. Nie odmówię sobie przyjemności wrzucenia fragmentu: 

– Masz „klamkę”? – chciał się upewnić Święcki, gdy wchodzili do hotelu.
– A ty masz jaja? – Plebanowi z trudem udało się zapanować nad wybuchem złości; na szczęście znał Józefa kilkadziesiąt lat i wiedział, że ten czasami zadaje dziecinne pytania.
W milczeniu minęli portiernię i nie zatrzymywani przez nikogo weszli na schody.
– A ty wiesz, Pleban, że tu niedaleko, na lotnisku w Dajtkach, lądował kilka razy samolot z samym Hitlerem na pokładzie?
Mężczyzna tylko wzniósł oczu ku niebu, a raczej sufitowi. 
Kiedy to się wszystko skończy?! – zapytał sam siebie w myślach, na głos zaś warknął:
– Żebyś mi tylko, kurwa, przy nim czasem tego nie kłapnął. Będzie lepiej dla nas wszystkich, gdy nie będziesz się w ogóle odzywał. OK?
– Jak chcesz. – Obraził się tradycyjnie Święcki.
– Może ty powinieneś zostać lotnikiem, wiesz? Zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym, co? Kiedy pan psycholog cię badał w ósmej klasie, sprawdzał miarką długość fiutka? 
– Idź, bo jak cię…
– Ale pamiętasz chyba ósmą klasę? Te trzy najbardziej fascynujące lata swojego życia?
– Spierdalaj!
– A nie powiedziałeś mi jeszcze, Święcki, dlaczego spóźniłeś się dzisiaj na spotkanie. Prawie kwadrans na ciebie czekać musiałem.
– Ja się nie pytam o twoje sprawy zawodowe, więc ty nie wypytuj mnie. Miałem po prostu inną robotę, równie ważną. Dlatego się spóźniłem.
– Usłyszę magiczne słowo?
– Spierdalaj!

2013-09-06

Francuzi mocno polscy


Zaraz idę kupić sobie ich biografie. Rolanda Topora i Honore de Balzaca na swój użytek nazwałem polskimi Francuzami. Rodzice pierwszego byli przecież polskimi Żydami, drugi pod koniec życia ożenił się z Polką, Eweliną Hańską. O Toporze wiele razu tu pisałem. A Balzac? Tytan pracy, autor blisko setki pozycji. Dziś w dobie internetu i komputerów dopiero miałby co pokazać. Tylko kto wtedy opisałby świat XIX-wieku? Już się cieszę na lekturę.

2013-09-05

Kopernik powróci

Równo 65 lat temu na Wzgórzu Katedralnym we Fromborku otwarto muzeum Mikołaja Kopernika. Szybko, po zaledwie trzy lata po wojnie. Ale taka była potrzeba chwili. Astronom, który pojawia się w Ornacie z krwi, powróci w jednej z kolejnych powieści o przygodach Tomasza Horna. Pytano mnie o to podczas spotkania promocyjnego książki. Takich bohaterów się łatwo nie opuszcza. A będzie dramatycznie i wzniośle. Na kartach powieści odbędzie się bowiem uroczysty pogrzeb kanonika. Dotkniemy też spraw sprzed wojny.

2013-09-02

15 lat…

… ale będę apelował. Tak odpowiedział siedzący w ubikacji więzień pilnującemu go milicjantowi w kultowym Misiu. Gdyby mnie posadzili 1 września 1998 roku, pewnie teraz bym wyszedł. Bez apelacji. Ale siedzę. I pewnie jeszcze posiedzę w tej Warszawie drugie tyle… Przez ten czas zrobiłem wiele rzeczy. A to dałem się zastraszyć psychopatycznemu właścicielowi mieszkania, które wynajmowałem. Byłem naiwny i głupi w pierwszej pracy, biorąc pracę za połowę tego, co dostawała osoba wcześniej na tym stanowisku zatrudniona. Oszukano mnie w "agencji nieruchomości" takiej za 200 złotych. Jak idiota stałem w kolejce do lekarza pierwszego kontaktu w rejonowej przychodni, by się do tego lekarza i tak nie dostać. Potem już było lepiej, bo nie dałem sobie wmówić policji, że przejechałem skrzyżowanie na czerwonym świetle. I jestem winien tylko dlatego, że rejestracja mojego auta nie zaczyna się na W. Wyśmiałem człowieka w warsztacie, który chciał 5 tysięcy za naprawę, za którą w Iławie zapłaciłem… 500 złotych. I tak dalej, i tak dalej. Meandry losu, nauczka za nauczką, walka o przetrwanie w dżungli miasta. Jakże wszystko to banalnie brzmi…! Dziś jednak wiem, że wybór, którego dokonałem 15 lat temu, był słuszny. A Karta Warszawiaka, o której teraz się głośno mówi, nie będzie mi i tak do niczego potrzebna.

2013-08-29

Drogi i mosty

Problemy autora nigdy się nie kończą. Problemy z drogami też. Owszem, jeżdżę po nich i denerwuję się jak wszyscy. Ale nie o tym chciałem. W Ornacie z krwi wspominam o tym, że Kwidzyn, gdzie zaczyna się akcja, nie ma mostu przez Wisłę. I co? I dzień po wakacyjnej premierze książki most został otwarty! Dziś z kolei wracałem z Mazur odcinkiem S7 Olsztynek-Nidzica. I już wiem, że będę musiał przerabiać tekst. Ewa Rimmel, która będzie chciała dostać się okazją z Waplewa do Olsztynka na posterunek policji, owszem, będzie mogła tam stać. Może ktoś się zatrzyma. Ale Horn, który nadjeżdża z przeciwnej strony, bo z Olsztyna, raczej nie będzie mógł dostrzec archeolożki, co więcej zatrzymać się i pogadać z nią. Trzeba kreślić...

2013-08-21

Gawędziarski styl

Pisze Rafał Socha: "(...) Fabrykę frajerów chciałbym pochwalić przede wszystkim za bardzo atrakcyjny, bliski mi – i zawsze przeze mnie wysoko ceniony – swobodny, gawędziarski styl. Od razu można poczuć sympatię do autora. No i dobry język. Krzysztof Beśka – z jednej strony – przedstawiane scenki ukazuje ze sporym dystansem (wiadomo: minęło wiele lat, patrzy więc z odległej perspektywy, co dziwić raczej nie powinno), ale też i niekiedy – ku memu zdumieniu – zdarza mu się bardzo emocjonalnie wciąż do pewnych zagadnień podchodzić, tak jakby je na nowo przeżywał i doskonale pamiętał (np. problem ze znalezieniem partnerki na zabawę studniówkową). Mimo upływu lat! Z pewnością dodaje to książce autentyczności, powieść nie jest bezbarwna (...)" Całość na blogu

2013-08-20

Pierwsze zdanie

Czy jest ważne, czy nie? Zdania na temat pierwszego zdania powieści są podzielone. Jak było ważne choćby dla Virginii Woolf, której zdjęcie ilustruje ten post, wiemy z filmu Godziny. Książki, które zaczynają się od zdania "Padał deszcz", to oddzielna kategoria w literaturze. A jak jest u mnie? Już w pierwszym zdaniu Trzeciego brzegu Styksu dałem do zrozumienia, o co mi chodzi. I zostało to dobrze odczytane. Teraz mam za sobą intro kolejnej części przygód detektywa Stanisława Berga, do której pisania właśnie zasiadłem. Pierwsze zdanie brzmi: Ruscy wyjeżdżają!

2013-08-19

Sugestywnie i wiarygodnie

Pisze dr Bernadetta Darska w recenzji Ornatu z krwi zatytułowanej Zagadki Fromborka "(...) Ci, którzy znają przygody nieodżałowanego Pana Samochodzika, z pewnością z ukontentowaniem zatrą ręce, bo kryminalne perypetie będą się działy tam, gdzie siódma część serii autorstwa Nienackiego. Identyczne imiona bohaterów to nie jedyny trop, który pozwala na porównanie. Beśka chętnie wprowadza zbeletryzowane i podrasowane pewną dawką konfabulacji fragmenty historyczne dotyczące m.in. św. Wojciecha, wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Wernera von Orselna czy braci Mikołaja i Andrzeja Koperników. Warto odnotować, że rozdziały te w niczym nie ustępują tym, których akcja dzieje się współcześnie. Historia okazuje się więc równie pasjonująca, a uczestnicy wydarzeń sugestywnie i wiarygodnie przedstawieni. Nawiązania do Dana Browna należy uznać również za zasadne. Co prawda, Beśka nie zamyka akcji powieści w jednej dobie, jak to ma w zwyczaju autor „Aniołów i demonów”, ale rozpisuje ją na siedem dni, poza tym jednak dużo tu takich epizodów, które delikatnie można by określić mianem sensacyjnych i bardzo spektakularnych. Tym samym niewielki Frombork staje się tłem dla naprawdę wielkiej potyczki z siłami zła. (...)" Całość tutaj

2013-08-16

Sławomir Mrożek (1930-2013)

Skaranie boskie z tobą! Kto widział tak szczać i szczać?! – tą kwestią ojca ze sztuki Pieszo Sławomira Mrożka rozpocząłem występy z okazji święta wojska polskiego w 1989 roku. Aktorem później nie zostałem, na szczęście, ale oficerem też nie. Teatr, literatura – to one między innymi ponoszą odpowiedzialność za moje wybory. I oto autor sztuki, której fragment wystawialiśmy wtedy, umiera właśnie w święto wojska, choć obchodzone już innego dnia. Zapewne wiele jeszcze będziemy czytać na temat tego wielkiego artysty. Moje wspomnienie o Nim jest właśnie takie.

2013-08-13

Pomysły, zamysły

We wczorajszych serwisach informacyjnych zwróciłem uwagę na aż dwie informacje, które mogłyby stać się zaczątkiem nowej powieści, choćby kolejnej o przygodach Tomasza Horna. Po pierwsze Twierdza Modlin została wreszcie kupiona. Ile tam musi być tajemnic, ile zakamarków, ech! Po drugie w getcie w Białymstoku działali kopiści, żydowscy malarze, którym Niemcy zlecali kopiowanie znanych dzieł malarskich, oczywiście za darmo. Czy wszystkie te obrazy wyszły za mury getta…? Tylko siadać i pisać!

2013-08-08

TV Braniewo 24


Krótki reportaż z promocji Ornatu z krwi, która odbyła się w sobotę we Fromborku, w gościnnej restauracji Don Roberto, już pojawił się w sieci. Można go obejrzeć tutaj

2013-08-07

Gdzie kupić?








W sierpniu Ornat z krwi jest dostępny tutaj po promocyjnej cenie.

2013-08-06

Na mapie kryminału…

… przybyło nowe miejsce – Frombork i Wzgórze Katedralne, gdzie dzieje się spora część akcji Ornatu z krwi. Popatrzeć, porównać, a także dodawać nowe miejsca można tutaj

2013-08-05

Pod fromborską katedrą

Wakacyjna premiera Ornatu z krwi już za nami. Spotkanie, które odbyło się w ogródku restauracji Don Roberto, poprowadziła dr Bernadetta Darska (na zdj.), krytyczka literacka i znawczyni kryminału, natomiast wśród gości pojawili się pisarze, którym gatunek ten również jest bliski – Paweł Jaszczuk i Tomasz Białkowski, obaj z Olsztyna. Obok nich mieszkańcy Fromborka i nie tylko. Wszystkich powitała Jolanta Świetlikowska z Oficynki, która wydała powieść, a tę można było nabyć na miejscu od Kazimierza Świetlikowskiego, który odpowiada także za to, że książka wygląda tak, jak wygląda. A wygląda pięknie i… zdrowo! 580 stron, co więcej powiedzieć. Potem były odpowiedzi na trudne pytania, zarówno te zadane przez prowadzącą, jak i i te, które padły "z sali". Można było wypić i zakąsić, o co zadbali właściciele Don Roberto. A potem rozmowy aż do północy, peregrynacje po mieście i porcie całą literacką ekipą, a zebrać taką w jednym miejscu to dopiero sztuka. Wszystkim z tego miejsca dziękuję. Więcej zdjęć ze spotkania na stronie Tomasza

2013-08-01

Dirlewanger


– Trzydziesta szósta dywizja grenadierów SS zaczęła swoją niechlubną karierę od zbrodni wojennych dokonanych na tyłach frontu wschodniego. Palono, grabiono, gwałcono kobiety i mordowano wszystkich, bez wyjątku. Gdy więc 1 sierpnia 1944 roku w Warszawie wybuchło powstanie, dowództwo wojsk niemieckich nie miało wątpliwości, kogo skierować na ulice zbuntowanego miasta. Współpracując z oddziałami policji dowodzonymi przez Heinza Reinefartha, dirlewangerowcy zapisali jedną z najkrwawszych kart w historii powstania podczas pamiętnej rzezi Woli, w wyniku której śmierć poniosło blisko sześćdziesiąt pięć tysięcy warszawiaków… Ludzie Dirlewangera z wyjątkowym okrucieństwem mordowali, pacyfikowali szpitale, zabijając pacjentów i personel. Podobnie było w innych dzielnicach: na Starym Mieście, Powiślu i Czerniakowie – mówi jeden z bohaterów książki, nad którą teraz pracuję. Człowiek, który wyrównuje rachunki. Żaden z ludzi Dirlewangera nie został bowiem osądzony za zbrodnie popełnione w Warszawie. Warto o tym pamiętać, szczególnie dziś. I oddać hołd zamordowanym, a nie buczeć na Powązkach czy Kopcu, skakać i śpiewać w Parku Wolności czy brać udział w głupich grach miejskich.

2013-07-31

Nie jest za późno

I jeszcze parę słów na temat ukrywających się zbrodniarzy wojennych. We wczorajszych Wiadomościach podano, że Centrum Szymona Wiesenthala daje 25000 euro za wskazanie nazistowskiego zbrodniarza, a tych, jak się okazuje, jeszcze jest coś koło setki. Ciekawe, czy któryś z nich wybrał się kiedyś na wycieczkę autokarową do naszego kraju… 

Tymczasem podano drugie danie: ziemniaki, kotlet schabowy z odrobiną przesmażanej kapusty, zestaw surówek. Młodziutka kelnerka sprzątnęła talerz z niedokończoną przez Franka zupą, zanim ktokolwiek zdążył zaprotestować. Na tym miejscu jej kolega postawił po chwili talerz z drugim daniem. 
 Ale Frank nie wracał. 
 – Wszystko w porządku? Smakuje państwu obiad? – zapytał Schwarzów Stefan Ludwiszewski, kończąc tradycyjną rundkę między stolikami.
 – Ja, gut – odpowiedział Erich.
 Kolejna wymiana spojrzeń z żoną kazała mu jednak zrewidować opinię.
 – Frank Prochnov wyszedł do toalety i długo nie wraca – rzekł, robiąc zbolałą minę, jakby to jemu samemu dokuczała wstydliwa choroba. – Trochę się o niego martwimy.

2013-07-30

Pan Samochodzik i Fantomas

Tę pozycję zabrałem ze sobą na wakacyjne plażowanie, tym samym zamykając cykl powtórek z Pana Samochodzika. Cykl kolejny i z pewnością nie ostatni. Pierwsza refleksja: gdyby ktoś napisał taką książkę dziś, zjechaliby go z miejsca. Za co? A za zbyt dużą ilość opisów Francji (być może 40 lat temu była to frajda, dziś można wszystko obejrzeć w internecie albo po prostu pojechać) czy zbyt dużą uwagę poświęconą malarzom. Teraz czytelnik jest niecierpliwy, chce akcji. Ale już intryga, którą wysmażył Nienacki, świetna. Metoda Fantomasa też. No i dowiedziałem się, co palił pisarz – Amphorę (widać na zdjęciu) pomieszaną z polskim tytoniem Najprzedniejszy. I tak sobie myślę, że pewnie niejeden raz będą mnie jeszcze pytać podczas spotkań promocyjnych Ornatu z krwi o Pana Samochodzika.

2013-07-29

Priebke i inni


Ornat z krwi jeszcze w maszynach drukarskich, a ja już myślę o tym, jak możliwie ciekawie skomplikować życie bohaterów w drugiej części przygód Tomasza Horna. Książka już jest, ale dochodzi "na małym ogniu". Postaci w niej sporo, sporo się dzieje. Jakiś czas temu zastanawiałem się, czy jest jeszcze sens pisać o ściganiu hitlerowskich zbrodniarzy wojennych w książce, która rozgrywa się tu i teraz. Bo i ile lat mają ci ludzie? A no na przykład taki hauptsturmführer Erich Priebke, odpowiedzialny za egzekucję 335 Włochów w 1944 roku, obchodzi dzisiaj setne urodziny! Do 1994 roku ukrywał się w Argentynie. Teraz odsiaduje karę dożywocia w… domu spokojnej starości.