Skończyłem czytać wczoraj, późnym wieczorem. Książka Leona Urisa jest dziś nie do kupienia, dlatego wypożyczyłem ją z biblioteki Domu Literatury. To solidna cegła, w dodatku o drobnym druku. To prawdziwa epopeja, rozpoczynająca się w sierpniu 1939 roku, a kończąca w maju 1943, upadkiem powstania w getcie warszawskim. To opowieść o kilku rodzinach żydowskich, ale i polskich, postawionych wobec najtrudniejszych wyborów. Prócz Hitlera i Himmlera nie ma żadnych innych znanych nazwisk. W bunkrze przy Miłej 18 zginął, jak wiemy, Mordechaj Anielewicz z całym swoim sztabem powstańców. Tutaj ludzie o zupełnie innych nazwiskach. Ale przecież nie personalia są najważniejsze. Poza tym Uris starał się być zgodzie z faktami, dlatego to cenna pozycja dla kogoś, kto chce wiedzieć, jak było. Powstanie w getcie wciąż pozostaje w cieniu powstania warszawskiego, a przecież było pierwsze, w dodatku z góry skazane na klęskę, choć chwil prawdziwego triumfu nie brakowało. Dostało się od autora Armii Krajowej i rządowi polskiemu w Londynie. Coraz ciszej mówi się też dziś, że powstanie w getcie, prócz Niemców, krwawo tłumili także Łotysze, Litwini, Estończycy, a przede wszystkim Ukraińcy, których tam bardzo dziś niektórzy kochają. Naprawdę mocna, poruszająca proza.
2015-08-25
Wciąż zaglądam!
Pamiętam, że był to obiekt westchnień na przełomie lat 70. i 80. Zdobyć Encyklopedię dla dzieci. Polska – moja Ojczyzna graniczyło z cudem. Ja dostałem ją na 8. urodziny od bliskich z Warszawy. Pamiętam, jak wertowałem tę pozycję z wypiekami na twarzy. Gdy kiedyś byłem niegrzeczny, ojciec kazał czytać ma głos. Pamiętam nawet rozdział. Był to Klimat. Do encyklopedii zaglądam i dziś, dla rozrywki. Ostatnio, gdy byłem w domu, od deski do deski. Patrzę, jak mocno była ukierunkowana politycznie, aczkolwiek Gierek, Jaroszewicz, Lenin i Stalin występują tylko na kilku stronach. Podziwiam zdjęcia aut z lat 70., o których wszyscy wtedy marzyli. Zmieniła nam się rzeczywistość, zmieniła. Dzieci przedstawione na fotografiach są już po czterdziestce. A żołnierza można spotkać w encyklopedii właśnie, a nie na ulicy.
2015-08-24
2015-08-21
W napięciu
(…) Wątki współczesne, dotyczące prowadzonego śledztwa czytałam z zapartym tchem i muszę przyznać, że ciężko mi było się od nich oderwać. Autor prawie cały czas trzyma czytelnika w napięciu, i nie pozwala na to, aby domyślał się tego, co może się okazać. Ciekawie skonstruowane osobowości głównych bohaterów wspomagają jeszcze chęć zagłębiania się w lekturze. Chwilami miałam wrażenie, że czytam kolejną książkę Dana Browna, który również kluczył w życiu kościołów i księży. Tym razem jednak, nie chodziło tylko i wyłącznie o tajemnicę związaną z kościołem. Natomiast wątki związane z opowieściami/legendami odrobinę mnie nużyły. Autor starał się używać języka staropolskiego co nie zawsze miało taki efekt czytelniczy jakby się można było spodziewać. I początkowo, zastanawiałam się jaki związek mogą mieć te opowieści ze sprawą współczesną i przyznam szczerze, że tak do końca chyba tego nie zrozumiałam. Może kiedyś uda mi się spotkać autora tej książki i mi to wytłumaczy. Natomiast bardzo przyciągnęła mnie okładka, która od razu skojarzyła mi się z powieściami Dana Browna. Spoglądając na nią czułam, że znajdę w książce momenty mrożące krew w żyłach i… się nie pomyliłam. (…) całość
2015-08-20
2015-08-19
Pocztówki
Będąc w minionym tygodniu w Iławie, słuchałem radia. W Jedynce akurat mówili o tym, czy w tych czasach jeszcze ktoś wysyła pocztówki. Czy raczej już tylko maile i sms-y. Zainspirowany tym następnego dnia kupiłem dwie, Staś je wypisał i wysłaliśmy. Przy okazji przejrzałem swoje pocztówki, a mam ich blisko 200. Przypomniałem sobie o osobach, które przed laty znałem. Kiedyś wysyłało się kartki przy każdej okazji, z jednej podróży nawet po kilka. Najstarsza w moim zbiorze ma 75 lat. Wysłał ją mój dziadek, który w 1940 roku był w Policach (wtedy Politz), bynajmniej nie na wycieczce, do babci, do Łodzi, którą wówczas nazywano Litzmanstadt. Taka pocztówka to już dziś zabytek.
2015-08-18
2015-08-17
2015-08-07
2015-08-06
2015-08-05
2015-08-04
Baczyński raz jeszcze
Kiedyś myślałem o powstaniu w dniu jego wybuchu, czyli 1 sierpnia. Od kilku lat jest to jednak święto nie powstańców, a łysych palących flary. Dlatego moje myśli wędrują wstecz 4 sierpnia, w rocznicę śmierci poety Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Pojawił się on w Autoportrecie z samowarem, co zostało zauważone. A skoro tak, po pojawi się także w drugiej części, nad którą właśnie pracuję.
W salonie znajdowało się kilkanaście osób, zazwyczaj ludzie młodzi. Przeważały kobiety. Jednej z nich zostałem niezwłocznie przedstawiony. Jak się okazało, była to rzeczona ciocia Wirska, czyli gospodyni, pani w słusznym wieku, ubrana elegancko, choć nie wyzywająco. Poznałem dobrze ten typ, pracując przed wojną jako przedstawiciel firmy portretowej Maksymiliana Wintera, kiedy to przekonywałem panie, aby ufundowały sobie portret modnego artysty. Tutaj jednak nie dotarłem. Pamiętałbym.
– Cieszę się, że mamy tyle zdolnych ludzi – powiedziała Wirska z chrypką, przyglądając mi się bacznie przez szkła okularów.
– Ja cieszę się, że mogę tu gościć – odparłem z uśmiechem.
Helenka znów złapała mnie za rękaw marynarki i pociągnęła, tym razem w stronę młodszego towarzystwa. Od razu rozpoznałem Baczyńskiego. Zmizerniał mocno. Przywitałem się i od razu chciałem mu podziękować za wstawiennictwo w sprawie przyjęcie mnie do organizacji, ale zaraz ktoś inny odciągnął go na stronę.
2015-08-03
Debata "Fanbooka"
Zapis debaty o kryminałach retro, która odbyła się w maju podczas targów książki, jest dostępny w najnowszym numerze "Fanbooka". Polecam uwadze!
2015-07-31
Koniec rozdziału V
Taki zapis pojawił się na karteczce z zadaniami na ten tydzień; stosuję od lat i to metoda bardzo pomocna. Ale weź tu i skończ, no weź i skończ! Jak ten, co występuje na co dzień w pornosach, a w sobotę robi dla przyjemności. I jeszcze wcześniej sobie golnie. Ale w końcu się udało. Antek znów wpadł w kłopoty. Fotką obok podpowiadam, co się działo.
2015-07-29
Ray Donovan
To bez wątpienia jeden z najlepszych seriali, jakie dotąd oglądałem. Może dlatego, że bohater nie jest kryształowy. Może dlatego, że zrobi wszystko dla rodziny. I by być skutecznym, nie przebiera w środkach. Kiedy trzeba, to przyleje. Czuję, że uszczknę sobie kawałek Raya, pisząc o kolejnych przygodach któregoś z moich bohaterów. I jeszcze jedno, w każdym z dwóch sezonów serialu jest wiele wątków. I nikomu to nie przeszkadza, więc niech się ode mnie raz na zawsze odpierdolą ci, którym przeszkadza ten niby wielki tłum postaci w moich książkach, głównie łódzkich retrokryminałach. Morda! Jak powiedziałby Ray Donovan.
2015-07-28
Lista
Jakiś czas mnie tu nie było, co nie znaczy, że nie pracuję. Tłukę. Mocniej tłukę, kiedy czytam rankingi najlepiej zarabiających pisarzy. Lista nie obejmuje Polaków. Póki co. Mocniej tłukę, kiedy niewiele się dzieje, jeśli chodzi o recepcję dzieła. No ale przecież są wakacje. Czekamy na drugą część przygód Tomasz Horna, Antek znów wszedł do warszawskiego getta, a Stanisław Berg prawdopodobnie opuści fabrykancką Łódź na dłużej.
2015-07-22
Więzień i jasnowłosa
To powieść Józefa Hena, którą wypożyczyłem z biblioteki Domu Literatury, z autografem, jak widać. Kobieta ukrywa Żyda podczas okupacji, zakochują się w sobie, choć to żona oficera, który siedzi w oflagu. Książka bardzo oszczędna, przypomina scenariusz filmowy. Autor wszak jest również scenarzystą, a ukrywający się człowiek pracował przed wojną jako operator. Wszystko, co chcieliby wykrzyczeć bohaterowie, jest siłą stłumione. Czy to ból po stracie bliskich, czy to miłosny spazm. Z pewnością to ważna lektura dla mnie, wciąż mocno tkwiącego w tamtych klimatach.
2015-07-16
Szczytno/Ortelsburg
Jest afera. Podczas remontu dworca PKP w Szczytnie (znam, znam, bo się do dziewczyny przyjeżdżało!) odrestaurowano także niemiecki napis Ortelsburg. Niby nic takiego, świadectwo wielokulturowości tych ziem, już się do tego przyzwyczailiśmy, choć dwujęzycznych nazw ulic, jak w Opolskiem, nie ma i pewnie nie będzie. Problem w tym, że na całym budynku nie ma tablicy SZCZYTNO. Są, owszem, na peronach. Ale na dworcu nie. Nieźle, co? Rzecz do dyskusji, a na pewno do poprawki. Zauważyłem, że napis jest od szczytu, więc będzie pięknie widoczny przez pasażerów, którzy kilka chwil wcześniej wsiądą do pociągu na lotnisku w Szymanach i wyremontowaną linią kolejową pomkną do Olsztyna. Pewnie w większości będą to Niemcy, którzy przyjeżdżają odwiedzić kraj ojców. Pod koniec lat 90., kiedy szedłem wieczorową porą jedną z ulic Nagórek w Olsztynie właśnie, zatrzymał się przy mnie samochód na niemieckich tablicach i pani zaczęła sobie łamać język: Sitno, Sitno? Jak jej powiedziałem: Ortelsburg, to wielkie oczy zrobiła. Znam niemieckie nazwy niemal wszystkich miast Warmii i Mazur, jednak z ich używaniem trzeba być ostrożnym. Jak z sypaniem przypraw do potraw. Swoją drogą, kiedy wyremontowano przepiękny dworzec w moim mieście, Iławie, nic takiego się nie stało.
2015-07-15
Duda i Komuda
Do Pudelka nieczęsto się tutaj odwołuję, ale teraz to zrobię. Mamy tutaj galerię rówieśników prezydenta-elekta, Andrzeja Dudy. Aktorzy, aktorki, piosenkarze i piosenkarki. Pisarza nie ma żadnego, no to może naprawmy ten błąd. Jakich znam swoich rówieśników, którzy piszą i zostali zauważeni? Ja nie zostałem co prawda w antologii Tekstylia, ale nic to. Pisarze urodzeni w roku 1972 to między innymi Mariusz Sieniewicz, Wojciech Kuczok, Michał Rusinek, Katarzyna Enerlich, Marcin Szczygielski, Jacek Komuda (na zdjęciu). Jeśli kogoś pominąłem, przepraszam.
2015-07-14
Hotel Kronprinz
Lubicie zabawę we "wczoraj i dziś"? Ja tak. Dlatego zrobiłem te zdjęcia, będąc w Iławie. Hotel Kronprinz (po prawej) istnieje dziś już tylko na starych pocztówkach i zdjęciach. Szkoda. Całej iławskiej starówki szkoda. Ale być może hotel ów pojawi się na kartach mojej kolejnej książki.
2015-07-13
2015-07-07
Wieża radości
Ratuszowe wieże lubię, odkąd lata temu obejrzałem film Dziewięć i pół tygodnia. Kto pamięta, ten wie, o co chodzi. Kiedyś udało mi się, nawet kilka razy, wejść nielegalnie na wieżę ratusza w Olsztynie. Gdy kilka dni temu przeczytałem, że będzie można wdrapać się także i na wieżę ratusza w Iławie, bardzo się ucieszyłem. Wybraliśmy się wczoraj ze Stasiem. Widoki wspaniałe, całe miasto jak na dłoni. Inspirujące? Jak najbardziej tak.
![]() |
| Widok na ulicę Dąbrowskiego, kierunek północny |
![]() |
| Jeziorak Mały, na pierwszym planie kino, a gdzieś w dali, na drugim brzegu, dom |
![]() |
| Najwyższy budynek w mieście to kościół tzw. czerwony, ale póki co nie można z jego wieży podziwiać widoków |
2015-07-05
Bibeloty
Jest sobie w Iławie sklepik. Inny niż wszystkie. Kupuję tam kufle do piwa z charakterem. Wczoraj zaszalałem, bo prócz kufelka z wieczkiem z jeleniem kupiłem rybaka. Mój stosunek do porcelanowych ozdób zmienił się po lekturze Hanemanna Stefana Chwina, a rybak będzie wspaniałym towarzyszem rolnika i konia, należących kiedyś do moich dziadków z Łodzi. Kupiłem też dwa talerze. Na jednym jest ratusz wrocławskim (podpis BRESLAU), na drugim zaś... Nie powiem, żeby się za szybko nie wysypać z planami twórczymi. Kto ma rozpoznać, rozpozna. Jedno i drugie miejsce łączy w tym przypadku właśnie literatura.2015-06-26
Urlopowo
Jutro jadę tam. Będę pływał po tej wodzie, grillował na działeczce (to ten jasny prostokąt u góry zdjęcia, oczywiście nie cały), a także szukał śladów miasta z tej pięknej, przedwojennej fotografii. Zastanawiam się bowiem nad tym, czy nie wpuścić tam czasem Stanisława Berga. Przynajmniej na jeden dzień.
2015-06-23
2015-06-18
Jak zostać pisarzem?
Tego oczywiście nie wiem. Ale kilku rad chyba udzielić mogę. Jutro wybieram się do Skarżyska-Kamiennej, gdzie w Gimnazjum nr 2 spotkam się z młodzieżą. Coś tam jeszcze we mnie z nauczyciela zostało, więc mam nadzieję, że sobie poradzę.
2015-06-17
2015-06-16
Uwiódł i zauroczył
Pisze Joanna Kuhn w recenzji Nasz naród jak lawa, zamieszczone na Wirtualnej Polsce: „(.…) Kryminał retro to, wbrew pozorom, trudne wyzwanie dla autora. Zwykle coś szwankuje – albo tło obyczajowe, albo fabuła, albo bohaterowie. Albo, co gorsza, wszystko naraz. Dlatego też zwykle, czytając ten rodzaj prozy, czyham na anachronizmy i obyczajowe absurdy, rozłażące się wątki i papierowe postaci odznaczające się jedynie znanymi z Wikipedii nazwiskami. Zwykle też nieźle się przy tym bawię, tęskniąc jednak za takim kryminałem retro, który czytałoby się jak powieść Arthura Conan Doyle’a albo Gastona Leroux. A teraz przyznam: od dawna nikt mnie tym rodzajem prozy tak nie uwiódł i nie zauroczył. Przyjemność porównywalna z czytaniem powieści Gastona Leroux, tych z Rouletabillem, nie z Upiorem Opery (choć była tu i postać w pelerynie, wzniecająca pożar w teatrze…). Znakomicie dopracowane tło, dramatyczna, wielowątkowa akcja, wyraziści bohaterowie, i to nie tylko pierwszego planu, trochę humoru, czasem oko puszczone do czytelnika… Na skrzydełku okładki informacja, ze to ostatnia część trylogii, ale otwarte zakończenie pozostawia szansę, że Stach Berg jeszcze powróci.” całość
2015-06-15
170 lat Wiedenki!
Na Dworcu Wiedeńskim w Warszawie było tłoczno i gwarno. Tłum pasażerów z walizkami i tobołkami różnych wielkości i kształtów przemieszczał się we wszystkich kierunkach, tłoczył w poczekalniach, bufetach i przed kasami. Największy ścisk panował w pomieszczeniach, gdzie obsługiwano pasażerów klasy drugiej i trzeciej, najmniejszy zaś tam, gdzie na odjazd pociągu oczekiwali pasażerowie klasy pierwszej. Oni też nie mieli ze sobą bagaży; tymi wcześniej zajęli się ludzie z blaszanymi numerkami na okrągłych czapkach. Wszystkich zaś łączyło jedno: za parę chwil mieli zająć miejsca w jednym pociągu, który już stał na peronie zaprzężony w buchającą parą lokomotywę, i ruszyć nim w jednym kierunku – w znakomitej większości po to, by spędzić zbliżające się katolickie święta Wielkiej Nocy poza miastem gubernialnym Warszawą. Była Wielka Sobota 1892 roku. Zegar na wschodniej wieży neorenesansowego budynku dworca wskazywał punktualnie godzinę pierwszą po południu. A to oznaczało, że do odjazdu pociągu do Łodzi pozostało dokładnie siedem minut. Dwaj mężczyźni w średnim wieku, ubrani wedle najnowszej angielskiej mody i siedzący przy stoliku w barze klasy pierwszej, zdawali jednak w ogóle się tym nie przejmować. W spokoju sączyli herbatę i rozmawiali półgłosem. Nie zwrócili też większej uwagi na pojawienie się przy nich zaaferowanego bagażowego, któremu najpewniej powierzyli wcześniej swoje walizki.
Tak zaczyna się jeden z rozdziałów Trzeciego brzegu Styksu. Wtedy można już było dojechać pociągiem z Warszawy do Łodzi. 170 lat i jeden dzień temu można było jedynie do Grodziska, ale to właśnie 14 czerwca jest datą otwarcia Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. W każdej mojej książce jest pociąg, choć przez chwilę. Nie planowałem tego, tak wyszło.
2015-06-12
Hołd dziewiętnastowiecznym pisarzom
Pisze Damian Drabik na stronie qfant.pl: "(…) Ciekawe jest także to, że autor nie skupia się jedynie na samej intrydze kryminalnej. Istotne są tu także elementy historyczne, polityczne, obyczajowe, a nawet mistyczne. Dzięki temu otrzymujemy solidnie skonstruowany thriller z dopracowaną, wielowątkową intrygą, której nie zamykają określone czasowe ramy. Nie tylko podzielone społeczeństwo wpływa tu na siebie, ale także wydarzenia z przeszłości, które warunkują teraźniejszość. I tak między innymi usłyszymy tutaj pytania o słuszność narodowego zrywu. Mocną stroną są także główni bohaterowie, ci pierwszoplanowi i ci dalsi. To postaci z krwi i kości, wyprzedzający jednak swoją epokę, których łączą rożne więzy i zależności. Trzeba przyznać, że są realistyczni w swoim ludzkim działaniu. I tylko postać antagonisty odbiega trochę od tego schematu. Jednak trudno jednoznacznie ocenić, czy autor wprowadzając mistyczne elementy, postąpił źle czy dobrze. Myślę, że w całej tej powadze sytuacji, można dzięki temu odnieść wrażenie lekkiego rozluźnienia, pozwalając czytelnikowi, aby jego myśli pobiegły trochę w inną stronę. Dolina popiołów to sprawnie napisany retro-kryminał, w którym wątki historyczne, dopracowani bohaterowie, wielowątkowa i misternie poprowadzona intryga, sprawiają, że powieść mocno przykuwa naszą uwagę. Oprócz tego można zaryzykować stwierdzenie, że autor oddaje hołd wszystkim dziewiętnastowiecznym pisarzom, dzięki którym mamy bardzo dokładny obraz z tamtej epoki, a który Beśka w sposób realistyczny ukazuje w swojej najnowszej powieści. Polecam." całość
2015-06-09
Jeden dzień
Film Petelskich z 1980 roku, który zrealizowano na podstawie książki, zresztą według scenariusza samego Jerzego Stefana Stawińskiego, jest często puszczany przy okazji kolejnych rocznic powstania. Powieść czytam dopiero teraz. Napisana jest lekkim językiem, bez sztucznego puszenia się, bez martyrologii. Nawet opisy zabitych są opisanymi stworzonymi z jakimś dystansem, na zimno. Leży koń, to leży. Zaraz go wyfiletują, żeby zrobić z mięsa kotlety. Ot, perypetie zwyczajnego chłopaka, który, podobnie jak mój Antek z Autoportretu z samowarem, został postawiony wobec trudnych wyborów. Zakup jak najbardziej trafiony.
2015-06-08
Terlecki
To pisarz, którego dopiero odkrywam. Sięgnąłem już po Dwie głowy ptaka, co było mi potrzebne, gdy pisałem Dolinę popiołów, a wcześniej po Gwiazdę Piołun, bo to książka inspirowana ostatnią drogą Witkacego. W czwartek, na początku długiego weekendu, byłem w Parku Kultury w Powsinie, gdzie nie mogłem nie podejść do stoiska z książkami. Wybrałem dwie pozycje. Za 2 złote. Za dwie. – Cóż, Terlecki, takie czasy… – westchnął bukinista, odbierając ode mnie tę jakże poważną kwotę.
2015-06-03
Fandorin ciąg dalszy
W myśl zasady "Czytam w klimacie, w którym pracuję", kupiłem właśnie trzy kolejne książki z cyklu o przygodach detektywa Erasta Fandorina. Już się cieszę na tę lekturę, choć jeszcze będę się musiał wstrzymywać. Jakoś wytrzymam.
2015-06-01
Złote okna
Ta niepozorna książeczka, wydana przez SW. Czytelnik w lubianej przeze mnie serii kieszonkowej, to poruszający obraz getta i powstania Żydów. Choć Adolf Rudnicki napisał ją ponad pół wieku temu, ma się wrażenie, jakby była dziełem twórcy współczesnego. Trochę tylko niepotrzebne są te wielozdaniowe opisy wyglądu poszczególnych postaci. Sam zaś opis tego, co działo się za murami getta, jest niezwykle plastyczny, wszystko żyje, choć przecież tak naprawdę właśnie ginie. Bez wątpienia Złote okna to ważna lektura dla mnie na tym etapie prac nad nowym tekstem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































