2012-10-03
2012-10-02
2012-10-01
2012-09-28
W Łodzi
Tak jak pisałem wcześniej, w środę mogłem wreszcie sprawdzić na miejscu, czy to, co napisałem o Łodzi, jest coś warte. Dyskusja wywiązała się szybko, pytania padały z sali, zanim prowadzący spotkanie Łukasz Kaczyński z "Dziennika Łódzkiego" rzucił hasło, że już można. Wytknięto mi parę błędów topograficzno-historycznych. Broniłem się, że licentia poetica, ale i tak przyznałem rację. W tle leciały zdjęcia starej Łodzi. Jak widzieli to inni, można sprawdzić na przykład tutaj Słowem – miło było. Dziękuję jeszcze raz za ciepłe przyjęcie.
2012-09-27
2012-09-25
Spotkanie autorskie w Łodzi
Wreszcie będę mógł sprawdzić na miejscu, co się sądzi o mojej powieści. Lewandowski nagrabił sobie w Łodzi za swój Perkalowy dybuk, zresztą nie dziwię się. Mam nadzieję, że ja nie... Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi zaprasza na spotkanie jutro, czyli 26 września 2012 roku o godz. 17.00 do sali konferencyjnej Biblioteki. Ul. Gdańska 100/102, II piętro. Spotkanie i rozmowę o książce Trzeci brzeg Styksu poprowadzi redaktor Łukasz Kaczyński z “Dziennika Łódzkiego”. Kto z Łodzi lub okolic, zapraszam serdecznie!
Na spotkanie przygotowano specjalny biuletyn. Do obejrzenia tutaj
Na spotkanie przygotowano specjalny biuletyn. Do obejrzenia tutaj
2012-09-24
Strzeż się tych miejsc
Nadszedł wreszcie długo wyczekiwany moment – rusza konkurs Strzeż się tych miejsc, związany z Trzecim brzegiem Styksu. Wszystko na specjalnej stronie. Dodam tylko, że nagroda jest warta podjęcia wysiłku. Sam chętnie wziąłbym udział!
2012-09-21
Dlaczego kryminał?
No i strzelił w dziesiątkę! Sam zostałem ostatnio zapytany, publicznie, czemu sięgnąłem po ten gatunek. Bo to modne, bo dochodowe? Na każde z tych pytań jestem w stanie odpowiedzieć twierdząco. Są autorzy, którzy przez całe życie piszą jedną książkę. Ja mógłbym dalej tkwić w klimacie Wrzawy i Bumerangu (choć pewnie telefonu z "Krytyki Politycznej" bym się nie doczekał), ale świadomie wykonałem zwrot – tak gatunkowy, jak i geograficzny oraz czasowy. Dobrze się czuję zarówno we współczesnej Warszawie, jak i XIX-wiecznej Łodzi czy Warmii doby renesansu. Mam tylko nadzieję, że moje dobre samopoczucie przekłada się także na samopoczucie czytelników.
Dalej Robert Ostaszewski mówi, że "pisanie książek w Polsce generalnie staje się zajęciem coraz bardziej kobiecym. To zapewne bierze się stąd, że czytają też głównie kobiety i ostatnio wyraźnie coraz mniej są zainteresowane tym, co mają im do przekazania piszący mężczyźni. Dla piszącego faceta jest to sytuacja dosyć frustrująca".
Osobiście nie czuję się sfrustrowany. Co więcej, według mnie to jest właśnie wyzwanie, które trzeba podjąć. Nie bez powodu najbardziej poczytnymi pisarzami na świecie wciąż są mężczyźni.
cały wywiad z krytykiem tutaj
2012-09-18
On
Równo 73 lata temu, rankiem 18 września 1939 roku, odszedł z tego świata. W jakich okolicznościach, tego już na sto procent pewni nie jesteśmy. Niektórzy twierdzą wręcz, że nie umarł (vide: film Mistyfikacja). I między innymi o tym będzie książka, której fragment pozwalam sobie wrzucić poniżej.
(...) Nie chciałem przeszkadzać w interesach, więc szybko zaszyłem się w oddalonym kącie sklepu, gdzie można było znaleźć płyty z muzyką klasyczną. Ciekawość jednak zwyciężyła, a wzrok mój, po prześliznięciu się po płytach z mazurkami i nokturnami Chopina, po kilku chwilach powędrował w kierunku kontuaru, bo właśnie tam przystanęli obaj panowie.
Stali i o czymś rozprawiali. To znaczy przybysz mówił – szybko, niezbyt głośno, czasem zniżając głos do szeptu. Gestykulował przy tym zawzięcie i robił dziwne miny. Pan Kazimierz słuchał go w skupieniu i niemal nabożnej powadze, od czasu do czasu wtrącając się tylko jakim półsłówkiem. Ze strzępów zdań, które docierały do mych uszu, próbowałem odganąć, kim może być ów klient.
Jego powierzchnowność bowiem mówiła niewiele: mógł mieć około czterdziestu pięciu, pięćdziesięciu lat, ubrany był w samodziałową marynarkę i pumpy, które nie bardzo współgrały z jego krępą budową ciała. Na głowie miał kapelusz, w ręku laseczkę – wyglądał jak tysiące, ba! dziesiątki tysięcy mężczyzn chodzących po ulicach tego miasta i tego kraju.
– Wróciłem przedwczoraj, ale, niech mi pan wierzy, już mam serdecznie dość tego miasta... – Udało mi się zrozumieć całe zdanie.
– Nie dziwię się panu – westchnął boleśnie Banaszkiewicz. – Też bym chętnie gdzieś wyjechał, ale co poradzić. Kto zostanie w sklepie... (...)
2012-09-14
Hel. Trzy spojrzenia przez ramię
Dwa dni temu materiał w Wiadomościach, że port wojenny w Helu jest na sprzedaż. Euforia w głosie wypowiadających się ludzi, głupio zadowolony dziennikarz. Hel to miejsce mi bliskie, nie tylko dlatego, że tam swoje przygody przeżywają bohaterowie moich powieści.
W głowie mam do dziś trzy obrazki związane w tym miejscem.
W głowie mam do dziś trzy obrazki związane w tym miejscem.
1. sierpień 1980. Po drugiej stronie Zatoki wszystko stoi na głowie, bo strajk w stoczni. Wybraliśmy się z rodzicami z Jastarni na wycieczkę na koniec półwyspu. Przed wjazdem do miasta autobus zatrzymuje się, wchodzi do środka marynarz z kałachem i zaczyna sprawdzać dowody osobiste pasażerów. Jeśli nie jesteś Polakiem, na Hel nie wjedziesz. Potem chodzimy po miasteczku, a tu na każdym kroku słychać… niemieckie szwargotanie. Okazało się, że przypływali wodolotami, których nikt nie sprawdzał.
2. styczeń 1991. Wszystko w pogotowiu, bo właśnie zaczęła się Pustynna Burza. Wybraliśmy się z harcerzami na wycieczkę. -20 stopni, ale zwiedzać trzeba. Wpadam na pomysł, żeby spróbować wejść do portu wojennego. Legitymacja ucznia OLW otwiera wszelkie drzwi, po chwili jesteśmy już całą grupką na ścigaczu. Tylko że młodych harcerzy najbardziej interesują fotografie gołych babek, które marynarz przywiesił sobie nad koją.
3. lipiec 2000. Wizyta podczas urlopu u kolegi z OLW, wówczas porucznika marynarki Mirka S. Gości mnie obiadem na ORP Mewa, potem herbatka w sztabie z innymi oficerami. To miejsce pracy Mirka, dojeżdża tu codziennie z Gdyni lub przypływa wodolotem.
Czy ktoś wtedy pomyślał, że na Helu nie będzie kiedyś polskich okrętów? Czy to miejsce nagle straciło swoje strategiczne właściwości? Miało je przez setki lat, a teraz już nie ma?
Teraz fragment powieści Krypta Hindenburga, który będzie dobrym komentarzem do tego, co napisałem i co myślę.
Ruszyli przez pusty plac, wolnym krokiem, wymuszonym przez kalectwo jednego z nich, a może fakt, że drugiemu nigdzie się nie spieszyło. Tu i ówdzie z popękanego asfaltu przebijały kępy traw, w pewnym miejscu udało się wykiełkować nawet całkiem sporej brzózce!
– Parę lat, a wyrośnie tutaj prawdziwy las – rzekł z przyganą mężczyzna o imieniu Wojciech, kopiąc ze złością rdzewiejącą puszkę po czarnym specjalu. – Pomyślałbyś, że dożyjemy czasów, kiedy w mieście, w którym zawsze stacjonował ogromny garnizon, nie będzie ani jednego żołnierza?
– Zasrana doktryna.
– Otóż to! Wszyscy przejrzą na oczy dopiero wtedy, gdy czołgi z Kaliningradu będą pięćdziesiąt kilometrów w głębi Polski. Jeszcze wspomnisz moje słowa. A i wtedy nie braknie pewnie takich, co będą się zastanawiać, czy kochanym sojusznikom wypada z tego powodu przerywać popołudniową herbatkę czy grę w golfa…
A na sam koniec anegdotka. Ile by trwał konflikt zbrojny z Rosją, wywołany przez Polskę? Dwa dni. Dlatego, że pierwszego dnia Rosjanie tarzaliby się ze śmiechu.
2012-09-13
Wywiad w ZwB
(...) Choć urodziłem się na Mazurach i ten region jest, obok Warszawy, najbardziej eksploatowany w mojej twórczości, do Łodzi mam wielki sentyment. Chciałbym tam częściej bywać, nawet pomieszkać. A czemu wiek XIX? Bo to najlepszy okres w historii tego miasta, ale też świetny moment w historii polskiej literatury. W książce jest mowa o Prusie, Orzeszkowej, w drugiej części zaś w epizodzie pojawi się z kolei Stanisław Przybyszewski. Jako polonista nie mogłem sobie odmówić przyjemności sięgnięcia po te wybitne postaci. Wiem, że jedna powieść kryminalna, współczesna, działa się w Łodzi. Nie będę wymieniał tytułu ani nazwiska autora, ale nie dziwię się, że chciano mu w Łodzi mordę za to obić... (...)
całość tutaj
2012-09-10
The Bookworm Day
W pięknych okolicznościach przyrody, w niedzielne popołudnie, porozmawialiśmy sobie o książkach: moich i cudzych, napisanych i nienapisanych, wydanych i niewydanych. O kryminałach retro i skandynawskich. Ja to ten w kapeluszu, a gros widzów – za autorem zdjęcia. Dziękuję jeszcze raz organizatorom wydarzenia za zaproszenie, a widzom za obecność, szczególnie Dawidowi i Joannie, że znaleźli chwilę, by wpaść. Mówi się, że między autorami przyjaźni nie ma. Nas z Kornagą, autorem Rzęs na opak, Cięć i wielu innych świetnych książek, łączy układ, który właściwie sam się narodził. Na czym polega? A na tym, że na spotkanie autorskie drugiego idziemy... nawet z 40-stopniową gorączką. I niech tak pozostanie. Szersza relacja z wydarzenia tutaj
2012-09-07
Paradoks
Wczoraj wieczorem na Dwójce pierwszy odcinek nowego serialu kryminalnego, w którym Bogusław Linda wreszcie wraca w roli na miarę swoich ambicji. Ale nie o tym chciałem; recenzje Paradoksu znaleźć można na portalach filmowych i temu podobnych. Chciałem napisać raczej o jednej dziwnej rzeczy, mianowicie o tym, że akcja serialu dzieje się w jednym mieście, a tak naprawdę w dwóch miastach jednocześnie, Warszawie i Łodzi. Czyli tam, gdzie umieściłem akcje moich ostatnich książek. Twórcy nie epatują mocno cukierkowymi widoczkami stolicy, jak to miało miejsce w tvn-owskich gniotach w rodzaju Magdy M. czy Teraz albo nigdy, czy przesłodzonej Łodzi, jaką oglądamy w Komisarzu Aleksie. Chodzi o pewną umowność i przełożenie środka ciężkości nie na scenografię, ale na to, z czym zmagają się bohaterowie. Przyzwolenie na samosąd, połamany gliniarz, kret w sekcji – to mocne i nowe tematy. A miasto jest tylko tłem. Wracając do książek, recenzenci zwrócili uwagę na niezłe portrety obu miast w moich książkach. Dr Bernadetta Darska podsumowała swoją ocenę zdaniem: "Stanisław Berg ma się pojawić w zapowiadanej drugiej części cyklu. Miejmy więc nadzieję, że wtedy jego działania okażą się równie ciekawe jak opisy miejsc, teraz proporcje te są za bardzo zaburzone." Czy tak jest? Być może. Wytłumaczyć się mogę tym, że to książki, z których każda otwiera cykl, a zatem sporo tam o miejscu, po którym bohaterowie będą chodzić. W kolejnych częściach będzie już czysta akcja.
2012-09-06
2012-09-04
Latem o zimie
Ostatni etap autokorekty (już na papierze, a to zupełnie inna jakość!), wszak Ostatni rozkaz już zimą 2013. Także zimą dzieje się akcja pierwszej części powieści.
(...) Dochodziła czwarta po południu, gdy Podbiał i Nowak wychodzili z Pałacu Mostowskich. Na dworze było jeszcze jasno. W najwyższych oknach Błękitnego Wieżowca na placu Bankowym odbijały się promienie zachodzącego słońca. Pod drugiej stronie, na szczycie odnowionego niedawno frontonu pałacu, wielki orzeł w koronie rozkładał szeroko skrzydła.
Tymek zawsze śmiał się w duchu, że kamienne ptaszysko chce tym jednym gestem powiedzieć: a co ja, kurwa, mogę na to poradzić?! Jakby chciało wyręczyć wszystkich ludzi, którzy pracowali w tym gmachu.
Tymczasem on, młodszy aspirant Nowak, miał zamiar pokazać, sobie przede wszystkim, że można przynajmniej próbować. W ciągu następnych godzin planował przepytać rodzinę i sąsiadów Kuli. (...)
2012-08-30
Kryminał, który się czyta
Pisze Józef Jacek Rojek na stronie pisarze.pl: “Krzysztof Beśka zaczął swój życiorys literacki jako poeta, ale zapoznany został jako powieściopisarz, który umie tworzyć literackie fikcje z godnym pozazdroszczenia zadziornym piórem – jak to się powiada – i z nonszalanckim tupetem, i któremu nie obce są również polskie uwarunkowania kapitalistycznego dwudziestolecia, w jakim żyjemy, jak również rozliczenia z przeszłością. (...) organizującą strukturą powieści Trzeci brzeg Styksu Krzysztofa Beśki – owego mrocznego kryminału w scenerii dawnej Łodzi – jest woda. Woda jako taka i przynosząca korzyść, i woda jako mitologiczna rzeka Styks, gdzie wokół niej gromadzi autor Bumerangu wszystkie inne, pomniejsze motywy i sekwencje literackie, tematy i wątki, aby zbudować ostatecznie powieść retro-kryminalną. Powieść retro-kryminalną o posmaku thrillera – którą się naprawdę czyta! (...) Klasyczne wątki i chwyty literackie, nawet tląca się miłość, pod piórem Krzysztofa Beśki znajdują jak najbardziej konsekwentną konstrukcję dobrego retro-kryminału, gdzie podjęte tropy przez dwóch detektywów, prowadzą nie tylko przez podejrzane szynki i ciemne zaułki miasta. Ale również tropy wiodą przez pałace przemysłowców i ich podziemia, zaś galeria łódzkich przedstawicieli władz miejskich, cyrkułów, mieszczan i mieszczek, Żydów i detektywów, jak i ubogich panienek z dobrego domu czy podejrzanych miejskich żulików, naprawdę stanowi galerię osób wyrazistych, opisane rysem psychologicznym, co przywołują na myśl Ziemię obiecaną Władysława Reymonta. Tyle że jest to „ziemia obiecana” Krzysztofa Beśki – podziemi i kanałów: mrocznych nurtów człowieczej psychiki, jakie się budzą w dobie „tamtego” kapitalizmu. Wszystko zaś podane jędrnym językiem, opisowym, jak przystało na naprawdę rasowy kryminał".
całość tutaj
2012-08-29
Ćwierć wieku temu
Równo 25 lat mija, odkąd spędzili nas na Leśną 1 w Olsztynie, zabierając ostatnie dni wakacji. Wszystko po to, by dzwonek w Ogólnokształcącym Liceum Wojskowym mógł 1 września zabrzmieć wyjątkowo donośnie i doniośle, a my mieliśmy stać w równych szeregach, bo świat patrzył. Udało się. Potem już było coraz gorzej, a świat miał nas w dupie. I tak powstała Fabryka frajerów, po latach uhonorowana w tym samym mieście najważniejszą nagrodą literacką regionu. Powieść jeszcze można kupić, na przykład tutaj
2012-08-20
Śladem retrozbrodni
O Trzecim brzegu Styksu wspomina Katarzyna Wajda w swoim artykule. Miło się znaleźć w dobrym towarzystwie.
Całość tutaj
2012-08-13
W Iławie. Kilka drobnych uwag
Kiedyś pisałem wiersze, od wierszy z reguły zaczyna się przygodę z literaturą, która, gdy ktoś ma sporo talentu i jeszcze więcej szczęścia, może z przygody zmienić się w zajęcie poważne, nadające sens życiu. Poważne i niepoważne jednocześnie, bo poważny zawód (czytaj: dochodowy) to jest fryzjerka albo glazurnik. Ale o tym właśnie marzyłem, wychylając się przez okno z widokiem na Mały Jeziorak, co zaowocowało wierszem, który później znalazł się w tomie Jeziorak. Niedojrzałe to jeszcze, sztubackie mocno, ale ważne, że pisane językiem dyskursywnym, bez rymów. No i stanowi ważny dokument. Taki byłem, tyle potrafiłem. Wciąż też ufam w sprzyjające wiatry i słowo, a i na ciepłe lądy przyjdzie czas. Mam nadzieję, że wcześniej niż na emeryturze. Przez to samo okno wyglądałem sobie kilka dni temu, 15 lat od napisania tamtego wiersza. Wiele się zmieniło. Bibliografia sporo dłuższa, tak podmiotowa, jak i przedmiotowa. A w głowie wciąż żywa jest nadzieja, że gdzieś tam, za przesmykiem, nad którym właśnie przerzucono nowy most, czeka coś dobrego. Mógłbym jeszcze napisać, że Iława pięknieje, że zbudowano wiele nowych, szerokich ulic (pewnie po to, by przez to miasto szybciej przejechać i nie oglądać się!), burząc przy tym zabytki i wycinając stare drzewa. Mógłbym napisać, że miejska biblioteka czeka, aż dostanę Nobla, bo wcześniej nie ma szans, żeby mnie, twórcę z Iławy, zaprosić na spotkanie z czytelnikami. Mógłbym jeszcze napisać wiele, ale po cholerę... I tak powstał rym.
2012-08-07
Nowa jakość powieści kryminalnej
Pisze Robert Fryga na lubimyczytac.pl: “Powoli zmieniam zdanie na temat powieści kryminalnych rodzimych autorów. Zupełnym przypadkiem trafiłem na mniej znanego (ale nie debiutującego) pisarza, prezentującego jednak poziom zdecydowanie wyższy od najpopularniejszych person polskiego światka literackiego. Krzysztof Beśka bazując na wyświechtanym schemacie starego gliny i młodego gliny stworzył nową jakość powieści kryminalnej z lokalnego podwórka. Nie dość, że świetnie się czyta, to jeszcze mimowolnie chce się więcej i więcej. (...) Chociaż Beśka korzysta z klasycznych wzorców kryminałów, to stawia na ich nowoczesne adaptowanie i opakowanie w wielkomiejski klimat współczesnej Warszawy. Tyle, że odrzuca źle rozumiany (a tak popularny wśród naszych pisarzy) lokalny patriotyzm i pisze o polskich miastach tak, jakby przedstawiał np. Nowy York. Na plus są również kreacje bohaterów. (...) Książki nie czyta się szybko i w jeden wieczór, ale to tylko dodaje uroku całości i jeszcze bardziej podkreśla kreację głównego bohatera. Żeby nie było zbyt mrocznie, książka obfituje w akcenty humorystyczne, co zdecydowanie uprzyjemnia i ubarwia lekturę. Jednak ze względu na lekko cyniczne obserwacje głównego bohatera nt. społeczeństwa, mamy do czynienia raczej z czarnym humorem. I bardzo dobrze, bo taki komediodramat raczej nie zyskałby uznania w moich oczach, a tak – zastosowane zabiegi pozwoliły oderwać się od głównego wątku fabuły, nie burząc jednocześnie całego nastroju. Autor Wieczornego seansu wysmażył kryminał pierwszorzędny. Powinien zadowolić tak niedzielnych czytelników, jak i weteranów powieści kryminalnych. Akcja zasuwa do przodu już od pierwszych stron i zwalnia dopiero na epilogu. Po skończonej lekturze mam wilczy apetyt na kolejną książkę Krzysztofa Beśki. Czuję, że będzie dobra”.
całość tutaj
2012-08-06
Bardziej przygoda niż kryminał
Pisze Bernadetta Darska: "Powieść kryminalna Krzysztofa Beśki to interesujący portret miasta skażonego występkiem i naznaczonego złem uderzającym w niewinnych. W Łodzi końca XIX wieku zostaje porwany chłopiec. Nikt nie może trafić na jego ślad, a kiedy znika kolejne dziecko, sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Choć mamy tu do czynienia ze śledztwem, trudno oprzeć się wrażeniu, że konwencja przyjęta przez autora bliższa jest powieści przygodowej niż detektywistycznej. Zwłaszcza finał tej historii pozwala tak sądzić. Oprócz próby wyjaśnienia tajemniczej sprawy, wzbogaconej dodatkowo zniknięciem pewnego mężczyzny, Beśka proponuje czytelnikom opis przedstawicieli różnych warstw społecznych i różnych narodowości. (...) Książkę otwiera i zamyka fragment umiejscowiony we współczesności. Tego typu klamra nie ma szczególnego uzasadnienia i wydaje się zbędna. Cóż zatem otrzymuje czytelnik? Interesujący portret miasta, dość powoli rozwijającą się akcję, bardziej przygodę niż kryminał. Stanisław Berg ma się pojawić w zapowiadanej drugiej części cyklu. Miejmy więc nadzieję, że wtedy jego działania okażą się równie ciekawe jak opisy miejsc, teraz proporcje te są za bardzo zaburzone".
całość tutaj
2012-08-03
Kryminalna ziemia obiecana
Pisze Rałał Śliwiak w recenzji na Wirtualnej Polsce: (…)”Beśka posługuje się bogatym językiem, obfitującym w metafory i opisy doznań zmysłowych, co pozwala czytelnikowi bezpośrednio poczuć klimat ukazywanych miejsc i sytuacji. Autor nie stroni też od dygresji, co nieco spowalnia akcję, ale pozytywnie wpływa na budowanie napięcia. Zapewne ze względu na brak doświadczenia na kryminalnej niwie, pisarz nie uniknąć też kilku potknięć. Jedno z poważniejszych to wysłanie – wychwalanego wcześniej za zawodowy profesjonalizm – detektywa na spotkanie z tajemniczym informatorem. Bohater udaje się na nie bez broni i nie zachowuje podstawowych zasad ostrożności. Wielkim atutem powieści Beśki jest za to sugestywny i przekonujący obraz Łodzi – bogata w szczegóły historyczno-obyczajowa mozaika żywego urbanistycznego molocha, który niczym Metropolis z filmu Fritza Langa zawładnął swoimi mieszkańcami. Opisy miasta atakują nasze zmysły jaskrawymi barwami i wyrazistymi zapachami, rozbrzmiewając odgłosami codziennego życia i różnymi językami. Dynamizm i plastyczność tej pisarskiej wizji przenoszą nas na czas lektury w czasie i przestrzeni, by potem na długo zagościć w myślach. Jako się wcześniej rzekło, opis miasta daleki jest jednak od sielanki. W jego tle pobrzmiewa, charakterystyczna dla twórczości Beśki, krytyka odhumanizowanego kapitalizmu, w którym człowiek staje się jedynie niewiele znaczącym trybem machiny do generowania zysków dla wielkich tego świata. Społeczna wrażliwość w kryminale retro? Jak się okazuje, pisarzowi udaje się ją zgrabnie wpisać w ramy formuły gatunku.”
Całość tutaj
2012-08-02
2012-08-01
2012-07-31
Czy Berg powróci?
Skończyłem, a to oznacza, że Stanisław Berg znów wpakuje się w kabałę...
Wizytę u zleceniodawcy, mimo iż z góry wiedział, że będzie co najmniej nieprzyjemna, Stanisław Berg postanowił odbyć jeszcze tego samego dnia. Wolał mieć to już za sobą.
Widział w tym także sposób na otrząśnięcie się z marazmu i stanu odrętwienia, w którym tkwił od kilku dni. Katzenjammer był już odległym wspomnieniem, ale z psychiką było nie za dobrze. Sposobem na to było zajęcie czymś umysłu. Na przykład nową sprawą, choćby była błaha, a nawet głupia.
Tak, to doskonały sposób: zająć się pracą! – pomyślał. Pod warunkiem wszak, że znów nie wpadnie mu w ręce jaki „Kuryer”, a w nim wieści z Warszawy.
Przez chwilę pomyślał jeszcze Berg o towarzyszu, z którym narzekał na świat cały. O Stanisławie Przybyszewskim. Miał nadzieję, że tamten bezpiecznie dotarł wczoraj do hotelu. Może już nawet wyjechał z Łodzi, wszak zmierzał w interesach do Krakowa.
Ciekawe, czy jeszcze kiedyś przyjdzie nam się spotkać? – zastanawiał się.
Myśl ta pociągnęła za sobą następne, choćby te o talenta Berga. Nie pisywał on poematów ani powieści, nie grał na żadnym instrumencie ani nie śpiewał. Nie malował obrazów. Jedynym, co chyba potrafił i co sprawiło mu jako taką przyjemność, było podszywanie się od czasu do czasu pod kogoś innego – a to zawsze w szlachetnym celu. Nawet słabości miał pan Stach mało artystyczne. Wolał piwo niż mocne alkohole (kto wie, jak zakończyłby się eksperyment z absyntem gdyby nie pojawienie się przyjaciół), nawet palić nie potrafił…
Na placu przed dworcem fabrycznym złapał dorożkę i kazał zawieźć się pod podany mu przez Riepina adres.
2012-07-30
Według Białkowskiego
Tomasz Białkowski, laureat Wawrzynu 2011, autor kryminałów i mieszkaniec Olsztyna, na swoim blogu dotknął bolesnej prawdy o polskim rynku książki i roli mediów w jego kształtowaniu. Polecam lekturę wraz z komentarzami. I pożyczam sobie zdjęcie. Dodam jeszcze, że to ja jestem tym jedynym polskim autorem, o którym pisze Piotr Gociek w artykule w "Uważam Rze". Z jednej strony to miłe, z drugiej... Całkowicie zgadzam się z opinią Białkowskiego.
2012-07-25
U Zbrodnicznych siostrzyczek
Recenzja książki na portalu Zbrodnicze siostrzyczki: (...)”Na ogromny plus należy zapisać Beśce kreacje bohaterów – zwłaszcza dwóch detektywów prowadzących śledztwo (szczególnie Riepin jest tutaj świetnie naszkicowany i poprowadzony). Szkoda, że mocniej nie została wygrana tajemnica z dzieciństwa drugiego detektywa, ale liczę, że dowiemy się czegoś o tym z kolejnego tomu cyklu, czyli Pozdrowień z Londynu, który już powstaje. Żałuję też, że lepiej nie wyeksponowano postaci żydowskiego wynalazcy Kona – stylizowanego na Q z filmów o Jamesie Bondzie (arsenał różnorakiej broni i nowoczesne pojazdy). Chciałoby się poczytać więcej o jego wynalazkach, a tak musimy wierzyć na słowo, że jest genialny. Bardzo podobały mi się intertekstualne smaczki w powieści Beśki – obok często cytowanej (ze względu na mitologiczny kontekst zbrodni) Złotej gałęzi Frazera, pisarz sięgnął do Reymonta, Prusa, a także Bułhakowa, pisząc o „czternastym dniu miesiąca nissan” – zresztą akcja Trzeciego brzegu Styksu toczy się podobnie jak fabuła Mistrza i Małgorzaty w Wielkim Tygodniu. Trzeci brzeg Styksu to naprawdę świetna powieść kryminalna, bardzo wyróżniająca się na naszym rynku. Autor umie pisać i przedstawia czytelnikowi bardzo ciekawą i dobrze pomyślaną historię. Barwną ze względu na szerokie tło obyczajowe i trzymającą w napięciu dzięki doskonale poprowadzonej zagadce kryminalnej. Wątek mitologiczny tylko dodaje smaczku całości. Zdecydowanie jest to najbardziej udana próba kryminału retro, z jaką miałam ostatnio do czynienia i niecierpliwie czekam na drugą część!”
całość tutaj
całość tutaj
2012-07-23
Sentymentalna podróż
Pisze Grażyna Maria: (...) "Jest to dla mnie sentymentalna podróż po Warszawie lat 80-tych ze zbrodnią w tle. Urodziłam się w Warszawie i pamiętam te wszystkie miejsca, których w większości już nie ma. Dzięki tej książce spaceruje po dawnych uliczkach, zabytkach, przypominam sobie wspaniałe klimatyczne kina do których chodziłam – małe z klimatem sale, gdzie było wtedy cudownie obejrzeć film – nawet ludzie byli inni, bo przychodzili na film, było cicho, był nastrój. Zanim jednak zaczniemy rozkoszować się klimatem lat 80. musimy zaznajomić się ze zbrodniami wieku nam współczesnego. (...) Beśka bawi się z nami, jak przystało na klasycznego twórcę kryminału. Do końca więc nie wiemy, co kryje się za zbrodnią, co jest jej przyczyną i czy finał rzeczywiście zakończy mroczny ciąg zdarzeń. Gdy sięgam po kryminał – liczę na rozrywkę, ciekawą fabułę, szybą akcje. Fascynujących bohaterów, niezwykłe zwroty, nagłe olśnienie... W tej książce wszystko to znalazłam. Pomyślałam, że chętnie przeczytam następne książki tego autora. Polecam."
Całość tutaj
Całość tutaj
2012-07-20
Mroczna i szalona
Pisze Bibliotekarka: "(…) Wysmakowana okładka doskonale oddaje atmosferę książki – trochę przykrytą patyną czasu, trochę jakby ze starego kadru, a jednocześnie mroczną i szaloną. Bo taka właśnie jest powieść Beśki – dystyngowana i szalona jednocześnie. A przy tym wielowątkowa, rozpisana na wiele głosów i przygód, bogata w postacie i intrygujące szczególiki. (…) Jeśli miałabym szukać dla tej powieści tradycji, z której by wyrastała, odwołałabym się zwłaszcza do powieści przygodowej w stylu Eugeniusza Sue, legendy Vidocqa (już tej przefiltrowanej przez znakomity film z Depardieu w roli głównej) oraz klasycznego Holmesa. Co oczywiście nie wyczerpuje możliwych interpretacji tej książki. Bez względu na to, którą z nich wybierze czytelnik, nie zawiedzie się. Trzeci brzeg Styksu to bowiem świetny kryminał i powieść historyczno-obyczajowa w jednym." Całość tutaj
2012-07-19
Miasto schodzi do podziemia
Kilka zdań na temat Trzeciego brzegu Styksu napisał na stronie net.kultura Rafał Klan. Można je przeczytać tutaj
2012-07-18
Obyczajowo-społeczno-historyczna
Na stronie pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego znalazłem również parę miłych zdań na temat drugiego kryminału: "Lekturę Trzeciego brzegu Styksu rozpoczęłam w samolocie lecąc na urlop i dawno lot nie minął mi tak szybko, nawet śmiało mogę stwierdzić, że za szybko. Akcja wciągnęła mnie od pierwszej strony i nie puściła :), aż do końca. Trzeci brzeg Styksu to pasjonujący kryminał retro + świetna książka obyczajowo-społeczno-historyczna rozgrywające się w Łodzi końca XIX wieku. (...) Wszystkie szczegóły i opisy ukazujące nam tło historyczne, obyczaje, ubrania, budownictwo, problemy, radości mieszkańców Łodzi z końca XIX w., autor przedstawia w fantastyczny sposób. Widać że zadał sobie bardzo dużo trudu, żeby te szczegóły odnależć, wyciągnąć na światło dzienne XXI w. Na pewno musiał myszkować po wielu książkach historycznych dot. Łodzi i okolic, oglądać dawne zdjęcia, rozmawiać z pasjonatami łódzkiej historii oraz historii przemysłu włókienniczego. (...) Zagłębiając się w kolejne strony książki będziecie mieli okazję poznać niesamowite miasto, jakim była fabrykancka Łódź, kalejdoskop najróżniejszych ludzkich postaci, które to miasto tworzyły, oraz dwójkę detektywów, którzy niestrudzenie prowadzą śledztwo zgodnie ze wszystkimi klasycznymi jego kanonami. Poza tym przeogromne bogactwo różnorodnych postaci – zarówno jeżeli chodzi o ich pochodzenie, charakter, wykonywane profesje jak i wiele innych aspektów. Beśka udowodnił, że tworząc tak barwną galerię bohaterów nie trzeba robić tego „po łebkach”, tworząc płytkie postacie, jak to się niestety wielu autorom zdarza. Wręcz przeciwnie, Beśka stworzył rzeszę pełnokrwistych, fascynujących postaci. I chwała mu za to. Ogromny plusem jest także fakt, że mnogość wątków, które śledzimy jest bardzo klarownie przedstawiona, nic się nie myli w trakcie lektury, wszystkie wątki, problemy są doprowadzone konsekwentnie do końca, nic autor nie pozostawia tylko naszym domysłom (...)"
2012-07-17
Aż chce się zamieszkać!
Recenzja na stronie pasje fascynacje mola książkowego. "(…) Warszawie Beśki absolutnie nic nie można zarzucić. Wieczorny seans to prawdziwy, miejski kryminał, do jakiego w ciągu ostatnich lat przyzwyczaiło nas wielu polskich autorów. Ten typ kryminału staje się coraz modniejszy. Szczerze, to marzy mi się kryminał z akcją rozgrywająca się na wsi, albo w bardzo małym miasteczku, ale takim naprawdę małym. Jednym w/w działalność literacka wyszła lepiej, inni o dalszych próbach raczej powinni zapomnieć. Krzysztofowi Beśce wyszło zdecydowanie dobrze. (...) Mamy tutaj dobrze skonstruowaną kryminalną intrygę, odpowiednio dawkowane napięcie i sporo obserwacji natury obyczajowo-społecznej + opisy współczesnej Warszawy ze wszystkimi jej plusami i minusami, które to o dziwo (dla mnie łodzianki) równoważą się. Beśka tak przedstawia Warszawę, że aż chce się zamieszkać w tym mieście:). Mamy także sporo czarnego, zabarwionego gorzką ironią humoru, co akurat przypadło mi bardzo do gustu. Wieczorny seans trzyma w napięciu, intryga jest nieźle skonstruowana, postacie bardzo wyraziste, morderca sprytny... Polecam."
2012-07-16
Mieszanka wybuchowa
Pisze Bartosz Szczyżański: "Połączenie historycznej scenografii, mrocznego kryminału i greckiej mitologii wydaje się mieszanką wybuchową. Krzysztof Beśka w swojej najnowszej powieści udowadnia, że wynikiem eksplozji takich materiałów może być naprawdę udana powieść (...) O sile kryminału najczęściej decyduje fabuła – skomplikowana intryga to klucz do sukcesu. W Trzecim brzegu Styksu oprócz uprowadzeń pojawią się także wątki katastrof budowlanych, wysychających studni, zaginięcia ziemianina i tajemnice z przeszłości. Wydaje się, że to zdecydowanie za dużo różnych historii, aby je zręcznie połączyć w jednej, niezbyt obszernej książce – Beśka udowadnia jednak, iż jest to możliwe. (...) Trzeci brzeg Styksu to ciekawy kryminał, którego największymi zaletami są interesująca, poplątana fabuła i mroczny, oryginalny klimat. Dla każdego, kto szuka spotkania z intrygą w historycznym przebraniu, będzie to idealny wybór."
2012-06-29
"Dziennik Łódzki"
Miała być oczywiście Alex Cava, ale tak to jest, jak się rozmawia przez tefefon. No i dziadek mój urodził się w Julianowie, nie w Andrzejowie, to już ja pokręciłem, a rodzina z Łodzi zareagowała.
2012-06-28
Konkurs z mitologią
Na portalu Zbrodnicze siostrzyczki kolejny konkurs z Trzecim brzegiem Styksu. Tym razem jednak pytanie jest trudne. Nawet ja nie znam na nie odpowiedzi, przyznaję się bez bicia.
Szczegóły na:
http://www.zbrodniczesiostrzyczki.pl/aktualnoci/277-konkurs-z-mitologi.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















